aaaaCzytasz posty wyszukane dla słów: Artur Zawisza posełaaaa
Temat: Apel 2
Michal Ujazdowsk - wiceprzewodniczący, minister kultury
Marek Jurek- wiceprzewodniczacy, marszalek Sejmu
Jerzy Polaczek - minister budownictwa
Borusiewicz - marszalek Senatu
Pawel Zalewski - wiceprzewodniczacy
Kazimierz Marcinkiewicz - premier
Antek Mezydlo -
posel Jaroslaw Sellin -
posel Piotr Krzywicki -
posel Artur Zawisza -
posel Peka magiczna liczba 160
Do konca roku musi byc 150 !
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Apel 2
Michal Ujazdowsk - wiceprzewodniczący, minister kultury
Marek Jurek- wiceprzewodniczacy, marszalek Sejmu
Jerzy Polaczek - minister budownictwa
Borusiewicz - marszalek Senatu
Pawel Zalewski - wiceprzewodniczacy
Kazimierz Marcinkiewicz - premier
Antek Mezydlo - posel
Jaroslaw Sellin - posel
Piotr Krzywicki - posel
Artur Zawisza - posel
Peka magiczna liczba 160
Do konca roku musi byc 150 !
widzę że ma odpowiedź na moje pytanie czy ci staje,
widzę że tak jak sobie listę zrobisz.
Jurkiem i Zawiszą się nie podniecaj, bo nie weszli do sejmu, więc nie ubyli,
Borusewicz i Mężydło startowali z PO więc też nie ubyli
a Marcinkiewicz, no cóż
macso
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Apel 2
Michal Ujazdowsk - wiceprzewodniczący, minister kultury
Marek Jurek- wiceprzewodniczacy, marszalek Sejmu
Jerzy Polaczek - minister budownictwa
Borusiewicz - marszalek Senatu
Pawel Zalewski - wiceprzewodniczacy
Kazimierz Marcinkiewicz - premier
Antek Mezydlo - posel
Jaroslaw Sellin - posel
Piotr Krzywicki - posel
Artur Zawisza - posel
Peka magiczna liczba 160
Do konca roku musi byc 150 !
widzę że ma odpowiedź na moje pytanie czy ci staje,
widzę że tak jak sobie listę zrobisz.
Jurkiem i Zawiszą się nie podniecaj, bo nie weszli do sejmu, więc nie
ubyli,
Borusewicz i Mężydło startowali z PO więc też nie ubyli
LOL, no tak nie ubyli, Tylko przybyli
a Marcinkiewicz, no cóż
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Podatki, podateczki...
Dnia 27-11-2006 o 11:34:26 skolman <skollmans@wp-rzadzi-newsami.pl
napisał(a):
Dnia Mon, 27 Nov 2006 11:12:08 +0100, Tomek P. napisał(a):
| ntg, pajacyku.
jak nie jak tak? pietno zasluzone
Pietno? gdzie? nie zauważyłem. A poza tym komentarz tego pajacyka od
prasówek na kazdy dowolny temat (byle zacytował to onet, bo wtedy pierwsze
dwa akapity nasz pajacyk zdoła przyswoić) jest po prostu kłamliwy.
dokończenie notki z onetu:
"Przekonali 397 posłów. Zbigniew Chlebowski, wiceszef klubu PO, jest
zaskoczony.
â To bardzo niekorzystna regulacja. Nikt tego nie zauważył. Gwarantuję, że
podejmiemy się naprawy tego błędu â zapewnia poseł PO."
Jeszcze bardziej zdziwiony jest Artur Zawisza, poseł PiS, orędownik
âźwiążącejâ.
â Nowe przepisy miały ulepszyć system podatkowy i poprawić relacje
podatników z fiskusem. Omawiana regulacja jest dramatycznie zła. Naprawimy
to wkrótce â obiecuje poseł PiS."
A chwilowe
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Hura! Jednego SBka na FK mniej.
gienia.gienia napisała:
> jola_iza napisała:
>
> > Jak go wówczas zatrzymano to jakim cudem teraz jednego mniej ??
> >
> To logika PiSdziochów. Nie zwracaj uwagi na gnidy.
Niedziela, 25 czerwca 2006
Zatrzymanie w sprawie "szantażu lustracyjnego" Gilowskiej
IAR - dodane 1 godzinę i 2 minuty temu (aktualizowane 19 minut temu)
Prokuratura zatrzymała jedną osobę w związku ze śledztwem dotyczącym ewentualnego "szantażu lustracyjnego" wobec Zyty Gilowskiej. Potwierdził to w "Salonie Trójki"
poseł PiS
Artur Zawisza.
Poseł wyjaśnił, że chodzi o osobę, która wyniosła urzędowe dokumenty dotyczące tej sprawy i trzymała je w domu.
Artur Zawisza nie ujawnił jednak, kto został zatrzymany.
Najprawdopodobniej chodzi o byłego funkcjonariusza SB Witolda W.
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Nareszcie !!! Koniec z kasą dla Judaszy !
Nareszcie !!! Koniec z kasą dla Judaszy !
J.Kaczyński wzbudził moja nadzieję już rano:
"Musimy z tego wyjść, musimy bardziej intensywnie uświadamiać narodowi, kto
tutaj był ofiarą, a kto był katem i trzeba tymi katami się zająć" -
podkreślił szef rządu. Jak mówił, w poniedziałek komitet polityczny PiS "tę
sprawę podjął". Dopytywany o szczegóły , premier odparł: "przedstawimy nasze
decyzje w najbliższych dniach, nie tak od razu, to ma być poważniejszy
dokument".
A po południu, garść konkretów:
wiadomosci.onet.pl/1461710,11,item.html
"Jest szansa, że już w tym roku skończy się niesprawiedliwość. Byli
funkcjonariusze SB pożegnają się z wysokimi emeryturami i służbowymi
mieszkaniami. "Pracujemy nad ustawą, która to załatwi" - mówi dziennikowi.pl
Artur Zawisza,
poseł PiS.
W przeszłości zajmowali się najbardziej plugawym zajęciem - inwigilowali
kościół, opozycję. Werbowali najbardziej perfidnymi metodami do współpracy
działaczy podziemia i księży. Teraz żyją jak pączki w maśle. Dostają średnio
3-4 tys. zł emerytury. A ich ofiary? Ledwo wiążą koniec z końcem."
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=27447
Oby! Oby WRESZCIE !!!
Jestem szczęśliwa :)))
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Nasz Dziennik gloryfikuje faszyste Franco
I
Artur Zawisza,
poseł PiS (dzis),wielbił generała!
No tak,trzeba nie burzyc jego pomniki,ale budowac nowe. Przypomina się sprawa
Pinocheta. Przy okazji - w Katolickim Radiu Lublin przed laty peany na cześć
zbuntowanego generała wyglaszał w swoim przegladzie prasy dzisiejszy
poseł PiS-
u
Artur Zawisza. Słyszałem,że on własnie miał zostac u Rydzyka szefem "Naszego
Dziennika",ale sprawa o cos tam się rypła.
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: PiS wojuje z Balcerowiczem
77qwerty napisał:
> umocniła sie złotówka
> co dowodzi słusznosci poczynan PiSu
>
> ps
> dlaczego na to nie zwracacie uwagi PO
> a napiszecie dopiero wtedy jak naturalnie po wzroscie nastapi łagodna korekta
>
Cytat:
"Z kolei w poniedziałek rano
Artur Zawisza,
poseł PiS w wywiadzie radiowym powiedział, że jego partia ma wątpliwości co do tego, czy szefa NBP można postawić przed Trybunałem oraz to, że w jego ocenie Balcerowicz dotrwa do końca kadencji.
Po tych wszystkich informacjach, a szczególnie tej drugiej notowania złotego wzrosły."
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: PiS-u skok na SKOK - przeczytajcie sami
PiS-u skok na SKOK - przeczytajcie sami
Artur Zawisza (PiS) zapewnia, że jego partia nie ma nic wspólnego ze SKOK-ami.
Może nie wie, że jego kolega, wiceprzewodniczący śląskiego PiS Jędrzej
Jędrych, jest pracownikiem TUW SKOK i TU SKOK. Założył 80 kas
We wtorek w Sejmie Zbigniew Chlebowski, wiceprzewodniczący Klubu
Parlamentarnego PO, ogłosił, że jeśli Sejm powoła komisję śledczą do badania
przekształceń w systemie bankowym, to powinna się ona przyjrzeć również
działalności Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych. Tłumaczył, że
popularne SKOK-i działają jak banki, ale nie ma nad nimi żadnego nadzoru.
Zaprotestował
Artur Zawisza,
poseł PiS: - komisja nie powinna zajmować się
SKOK-ami, bo to nie banki. Podkreślił też, że jego partia nie ma ze SKOK-ami
nic wspólnego. Jednak nie miał racji. Ze SKOK-ami od lat jest związany Jędrzej
Jędrych, wiceprzewodniczący śląskiego PiS, w ostatnich wyborach wybrany na
posła.
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3217843.html
To są pisowskie normy etyczne i moralne. Niedobrze się robi
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Cham monarchistą ,tylko w Polsce.
listę znanych członków tego klubu :)
Janusz Korwin-Mikke - wieloletni prezes Unii Polityki Realnej,
Marek Jurek - marszałek Sejmu, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości,
Krzysztof Kawęcki - redaktor naczelny nie ukazującego się już pisma "Prawica
Narodowa",
Marcin Libicki -
poseł na Sejm RP, eurodeputowany,
Piotr Ł. Andrzejewski - senator RP,
Mirosław Szypowski - prezydent Polskiej Unii Właścicieli Nieruchomości,
Mieczysław Gogacz - profesor Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie,
Artur Zawisza -
poseł PiS,
Mariusz Affek- historyk, publicysta, wiceprezes Fundacji Młodej Polonii,
Jan Filip Libicki-
poseł na Sejm RP (PiS).
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Od Wąsacza do Balcerowicza i Wałęsy
Od Wąsacza do Balcerowicza i Wałęsy
Artur Zawisza-
poseł PiS-u i Przewodniczacy Sejmowej Komisji Śledczej
badajacej przekrety w czasaie transformacji kapitałowej polskich banków
otrzymał znaczącą pomoc w walce o głowę Najmadrzejszego Profesora Polskiej
Ekonomii, od CBŚ.
Zatrzymanie Emila Wąsacza jest sygnałem ostrzegawczym nie tylko dla hardego
Balcerowicza ale także dla pyskujacego wszędzie, gdzie można, głupio i
głośno, byłego Prezydenta III-ciej RP Wałęsy.
Przypomnieć wypada,że to własnie Wąsacz określał ścieżki prywatyzacyjne dla
częsci polskich banków takich jsk np;- Pekao SA (częściowo już
sprywatyzowany), PKO BP, BGŻ i Banku Zachodniego.
Z kolei Wałęsa popierał Wąsacza w skandalicznych machinacjach zwiazanych z
zakupem Stoczni Gdańskiej przez Stocznię Gdyńską.
Ciekawe czy obaj Panowie zrozumieja,że nie należy przeszkadzać w odzyskiwaniu
Polski dla Polaków.
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Ewa Balcerowicz zeznaje przed bankową komisją ś...
Zawisza psychopata, ale jaki bojowy...:
Artur Zawisza,
poseł Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczący sejmowej komisji śledczej tropiącej afery w sektorze bankowym, ma proces o pobicie.
Jednak choć sprawa toczy się już od 4 lat, prawomocnego wyroku nie ma, bo
poseł nie pojawia się w sądzie - pisze "Dziennik Zachodni".
Czy stało się tak dlatego, że w sprawie interweniował sam Ludwik Dorn, szef MSWiA, kolega partyjny
Zawiszy, który był świadkiem
posła na procesie w Jaworznie?
Zawisza jest zdziwiony. - Nic o nowej sprawie nie wiem. Nie dostaję od sądu żadnych wezwań, a jedyne, co mniej więcej kojarzę, to fakt, że Sąd Okręgowy w Katowicach chciał przenieść sprawę - ze względu na dogodność dla świadków - do Sądu Okręgowego w Warszawie - mówi
Artur Zawisza.
(zob. Interia)
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Pierwszy bunt dziennikarzy w rozgłośni publicznej
PRL bis...pis...czy jakoś tak...
Artur Zawisza,
poseł Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczący sejmowej komisji śledczej tropiącej afery w sektorze bankowym, ma
proces o pobicie.
Jednak choć sprawa toczy się już od 4 lat, prawomocnego wyroku nie ma, bo
poseł nie pojawia się w sądzie - pisze "Dziennik
Zachodni".
Czy stało się tak dlatego, że w sprawie interweniował sam Ludwik Dorn, szef MSWiA, kolega partyjny
Zawiszy, który był świadkiem
posła na procesie w Jaworznie?
Zawisza jest zdziwiony. - Nic o nowej sprawie nie wiem. Nie dostaję od sądu żadnych wezwań, a jedyne, co mniej więcej kojarzę, to
fakt, że Sąd Okręgowy w Katowicach chciał przenieść sprawę - ze względu na dogodność dla świadków - do Sądu Okręgowego w Warszawie
- mówi
Artur Zawisza.
(zob. Interia)
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Kończą się dobre czasy PiSu.
Teraz ciągle widać prawicę i ciągle negatywnie:
Artur Zawisza,
poseł Prawa i
Sprawiedliwości, przewodniczący sejmowej komisji śledczej tropiącej afery w
sektorze bankowym, ma proces o pobicie.
Więcej na onecie:
wiadomosci.onet.pl/1402090,11,item.html
Tak wygląda polskie prawo i sprawiedliwość.
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Na kogo zagłosujecie?
> Gdybyśmy żyli w USA (przecinku, oceń) głosując na republikanów głosowalibyśmy n
> a
> krzyżówkę LPRu (patriotyzm, kreacjonizm) z UPRem.
> Cała reszta to jakieś socjalistyczne widziadła.
Nie jest to krzyzowka, a tylko wspolny start, ale zawsze.
"2007-09-10 15:36:00
LPR, UPR i PR wspólnie starują w wyborach
LPR, UPR i PR wspólnie starują w wyborach
fot: PAP/Tomasz Gzell
Artur Zawisza,
poseł Prawicy Rzeczypospolitej, zapowiada, że wspólny komitet
wyborczy tych ugrupowań będzie się nazywał Liga Prawicy Rzeczypospolitej.
Janusz Dobrosz z LPR-u mówi, że Liga Polskich Rodzin, Unia Polityki Realnej i
Prawica Rzeczypospolitej doszły "do politycznego porozumienia". Jak twierdzi,
wyborczy sojusz "będzie nowym otwarciem w polityce".
www.money.pl/gospodarka/polityka/artykul/lpr;upr;i;pr;wspolnie;staruja;w;wyborach,50,0,264242.html#
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Sypialnia Łomianki
Sypialnia Łomianki
To nie ja wymyśliłem ;)
Oto źródło:
www.wprost.pl/ar/?O=83019
(...)
Prezent od PiS
Miastom, które najskuteczniej zabiegają o rozwój biznesu i przyciąganie
pracowników, wyjątkowy prezent szykuje PiS. O ile dziś 35 gr z każdej złotówki
zarobionej przez podatników trafia do kasy gmin, w których mieszkają, o tyle
obecny wiceminister finansów Cezary Mech zaproponował, by większość pieniędzy
otrzymałyby gminy, gdzie podatnicy pracują. Dzięki pozyskaniu wpływów z
podatków od osób dojeżdżających do pracy w stolicy jej budżet wzrósłby o 500
mln zł. Pomysł budzi opory. - Doprowadziłoby to do bankructwa takie
miejscowości, jak Łomianki, które są "sypialniami" dla ludzi pracujących w
stolicy. Powinniśmy zamiast tego powiązać podatki z faktycznym miejscem
zamieszkania podatnika, a nie z jego formalnym meldunkiem - uważa
Artur
Zawisza,
poseł PiS.
(...)
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Kto ze znanych mieszka w Ząbkach ?
To ja dodam jeszcze,że
Artur Zawisza (
poseł PIS tej kadencji, przewodniczący
Komisji śledczej ds. banków i nadzoru bankowego) mieszkał jakieś 4 lata temu w
Ząbkach na ulicy Powstańców.
Znalazłam też kogoś ciekawego: Piotr Tyszkiewicz - rajdowiec, mieszka w Ząbkach
Największe osiągnięcia:
Wicemistrz Polski klasy 3. w 2000 roku
Wicemistrz Polski w klasie 6. w 2002 roku
6. miejsce w Mistrzostwach Europy Rallycrossu w Div.II w 2004 roku
Kariera sportowa:
1996 – KJS - mistrz Polski kierowców amatorów w klasie 4. (do 2000 cm), Peugeot
205
1997 -1999 - starty w rallycrossie w klasie 4. seryjnym samochodem
przednionapędowym Peugeot 205
2000 – wicemistrz Polski klasa 3. do 1600 cm (Skoda Felicia)
2001 – czwarte miejsce klasa 3. do 1600 cm (Skoda Felicia)
2002 – wicemistrz Polski klasy 6. do 1400 cm (Peugeot 106)
2003 – pauza (musiał poświęcić więcej czasu rozwijającej się firmie)
2004 – szóste miejsce w Mistrzostwach Europy Rallycross kl. Div. II do 2000 cm
N
Za bardzo nie znam się na tych wyścigach, ale fajnie wiedzieć, że wiele znanych
osów związanych jest z Ząbkami.
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: PiS nie zapomina kto im wladze dal
PiS nie zapomina kto im wladze dal
I dzielnie chroni interesow inwestorow zagranicznych. Tak trzymac, atrapo!
PiS może namawiać do obniżek stóp
W trakcie debaty nad projektem zmiany ustawy o Narodowym Banku Polskim (NBP)
Prawo i Sprawiedliwość (PiS) może rozmawiać na temat rozszerzenia
odpowiedzialności NBP, ale nie o ograniczaniu jego niezależności.
Takiej wypowiedzi udzielił agencji ISB
Artur Zawisza,
poseł PiS i
przewodniczący Sejmowej Komisji Gospodarki. Prezydium Sejmu zajmie się
projektem Samoobrony 22 grudnia.
„Możemy rozmawiać o rozszerzeniu odpowiedzialności NBP i, oczywiście,
namawiać – tak jak to czynił ostatnio premier w Radiu Maryja – do obniżek
stóp” – powiedział ISB
Zawisza. W niedzielę w Radiu Maryja premier Kazimierz
Marcinkiewicz mówił, że w związku z niską inflacją, która wyniosła w
listopadzie 1,0% r/r, widzi miejsce do obniżki stóp procentowych o 50 pb –
główna stopa referencyjna wynosi obecnie 4,5%.
Na początku grudnia do Marszałka Sejmu trafił projekt zmiany ustawy o NBP
autorstwa Samoobrony, zakładający, oprócz dopisania do zadań NBP dbałości o
wzrost gospodarczy, możliwość zmiany składu Rady Polityki Pieniężnej w
przypadku nieprzyjęcia przez Sejm sprawozdania rocznego, ustalanie przez rząd
reżimu kursowego, możliwość wykorzystania rezerwy rewaluacyjnej w interesie
rozwoju gospodarczego.
Premier Marcinkiewicz niemal natychmiast odciął się od projektu Samoobrony.
Jak dowiedziała się we wtorek agencja ISB, projekt Samoobrony będzie
przedmiotem posiedzenia Prezydium Sejmu (marszałek plus wicemarszałkowie) w
dniu 22 grudnia, gdzie prawdopodobnie zostanie określony dalszy tok
procedowania nad projektem.
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Wassermann mowi NIE Olejnikowej
i z zcego sie nazol cieszy? Z braku roznorodnosci opinii i faszyzmu? hehe.
masz kraik . byle dobrze nam placicl. a bedzie chronil nasze interesy.
Balcerowicz nasz czlowiek, smieciu maly:
PiS może namawiać do obniżek stóp
W trakcie debaty nad projektem zmiany ustawy o Narodowym Banku Polskim (NBP)
Prawo i Sprawiedliwość (PiS) może rozmawiać na temat rozszerzenia
odpowiedzialności NBP, ale nie o ograniczaniu jego niezależności.
Takiej wypowiedzi udzielił agencji ISB
Artur Zawisza,
poseł PiS i
przewodniczący Sejmowej Komisji Gospodarki. Prezydium Sejmu zajmie się
projektem Samoobrony 22 grudnia.
„Możemy rozmawiać o rozszerzeniu odpowiedzialności NBP i, oczywiście, namawiać –
tak jak to czynił ostatnio premier w Radiu Maryja – do obniżek stóp” –
powiedział ISB
Zawisza. W niedzielę w Radiu Maryja premier Kazimierz
Marcinkiewicz mówił, że w związku z niską inflacją, która wyniosła w
listopadzie 1,0% r/r, widzi miejsce do obniżki stóp procentowych o 50 pb –
główna stopa referencyjna wynosi obecnie 4,5%.
Na początku grudnia do Marszałka Sejmu trafił projekt zmiany ustawy o NBP
autorstwa Samoobrony, zakładający, oprócz dopisania do zadań NBP dbałości o
wzrost gospodarczy, możliwość zmiany składu Rady Polityki Pieniężnej w
przypadku nieprzyjęcia przez Sejm sprawozdania rocznego, ustalanie przez rząd
reżimu kursowego, możliwość wykorzystania rezerwy rewaluacyjnej w interesie
rozwoju gospodarczego.
Premier Marcinkiewicz niemal natychmiast odciął się od projektu Samoobrony.
Jak dowiedziała się we wtorek agencja ISB, projekt Samoobrony będzie
przedmiotem posiedzenia Prezydium Sejmu (marszałek plus wicemarszałkowie) w
dniu 22 grudnia, gdzie prawdopodobnie zostanie określony dalszy tok
procedowania nad projektem.
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Panie prezydencie!! 1000 razy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Artur Zawisza,
poseł PiS? Wczorajsze, czyli 12 listopada? Sma też trzeba umieć
rozsiewać ;-)
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Markowski: Nazwa "LiS" brzmi pieszczotliwie
Ofensywa Giertycha
Lider Ligi Polskich Rodzin Roman Giertych chce zbudować wielką ludowo-narodową
formację. W tym celu chce namówić prezesa PSL Waldemara Pawlaka i szefa Prawicy
RP Marka Jurka do przystąpienia do LiS-u – ustalił "Wprost".
Szczegóły swojego planu Giertych ujawnił podczas swojego ubiegłotygodniowego
spotkania z Markiem Jurkiem. Zaproponował mu stworzenie wspólnych list w
przypadku przyspieszonych wyborów parlamentarnych. Na tym jednak nie koniec. –
Giertych zapowiedział również, że w sprawie wspólnego startu w wyborach zamierza
rozpocząć rozmowy także z PSL – mówi "Wprost"
Artur Zawisza,
poseł partii Marka
Jurka. – Chcemy stworzyć wielki ludowo-narodowy front. Tylko tak szeroki front
będzie w stanie zdetronizować PiS po prawej stronie sceny politycznej – ujawnia
w rozmowie z nami jeden z najbliższych współpracowników Giertycha.
Szefowi LPR będzie jednak bardzo trudno zrealizować ten scenariusz. – Na
kooperację z Ligą jesteśmy otwarci, ale problemem jest Samoobrona, z którą
bezwzględnie nie chcemy współpracować – twierdzi
Zawisza. Co na to politycy LPR?
– Jurek faktycznie kręcił nosem na Leppera, ale już nie tak zdecydowanie jak
kiedyś. To dobry znak – mówi jeden z
posłów Ligi.
Obecność Samoobrony w politycznych planach Giertycha może być także problemem
dla PSL. – Niech ten chytry LiS najpierw się ukonstytuuje i stanie się mocny jak
lew a dopiero potem zaprasza innych do współpracy. Jest zdecydowanie za
wcześnie, by snuć takie wizje – studzi entuzjazm polityków Ligi
poseł PSL
Andrzej Grzyb.
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Konkurs na Mistera Powiatu Wołomińskiego 2004 !
Konkurs na Mistera Powiatu Wołomińskiego 2004 !
Uwaga, Uwaga! - Wołomiński Klub Gejów i Lesbijek [
www.wkgil.prv.pl ]
ogłasza pierwszą edycję wielkiego konkursu na Mistera Powiatu Wołomińskiego.
Wybierać będziemy najbardziej seksownego pana pełniącego służbę publiczną w
naszym powiecie (burmistrzowie, wójtowie, radni, politycy, działacze itp.).
Konkurs jest dwuetapowy - najpierw zgłaszamy kandydatów, a dopiero później
oddawać będziemy na nich głosy. Zgłoszeń dokonywać można mailem albo na
forach dyskusyjnych do dnia 21 marca - prosimy podać dane kandydata,
proponowaną kategorię oraz krótki opis jego walorów. Głosowanie rozpocznie
się dzień później, a odpowiednie sondy do głosowania czynne będą na naszej
stronie www do końca marca. Zgłaszać można wielu kandydatów, natomiast
głosować tylko na jednego w każdej kategorii. Zwycięzców w poszczególnych
kategoriach uhonorujemy dyplomami.
Poniżej przedstawiam kilku osobistych faworytów. Proszę się jednakże nie
sugerować i śmiało zgłaszać swoje własne typy.
1. Kategoria "Wysokie czoło":
- Konrad Rytel - starosta i radny powiatowy (pociągający macho)
- K. A. Zych - działacz lokalny i publicysta (ach, ta sexy bródka!)
2. Kategoria "Słodki brzydal":
- Adam Łossan - burmistrz Zielonki (za to jego figlarne spojrzenie)
- Henryk Oleksiak - radny powiatowy, szef SLD (rozkoszny skrzacik)
3. Kategoria "Gładkie lica":
- Krzysztof Gawkowski - radny wołomiński (taaaki słodziutki)
-
Artur Zawisza -
poseł PIS (kawaler jak marzenie!)
Zapraszam wszystkich do udziału w konkursie i życzę miłej zabawy.
Rafał (Gayus)
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Kogo nie wybierac na poslow?
Za wp:
Poseł Zawisza oskarżony o pobicie
PAP 05:15
"
Artur Zawisza,
poseł Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczący sejmowej komisji
śledczej tropiącej afery w sektorze bankowym, ma proces o pobicie. Jednak choć
sprawa toczy się już od 4 lat, prawomocnego wyroku nie ma, bo
poseł nie pojawia
się w sądzie - pisze "Dziennik Zachodni".
Zawisza jest oskarżony z powództwa prywatnego przez Ryszarda K., mieszkańca
Jaworzna, o to, że w maju 2002 r. uderzył w głowę K. podczas awantury przed
przejściem granicznym w Łysej Polanie. Polityk PiS tłumaczył po wszystkim, że
to była tylko "energiczna gestykulacja", jednak K. twierdzi, że
Zawisza "zachowywał się jak karateka". W czerwcu 2005 r. polityk Prawa i
Sprawiedliwości został uniewinniony przez Sąd Rejonowy w Jaworznie, ponieważ -
jak uznała sędzia prowadząca sprawę - "jego zeznania są szczere".
Państwo K. złożyli apelację, ale
Zawisza ponownie został parlamentarzystą i
sprawa utknęła w miejscu. Od ponad roku proces nie może ruszyć z miejsca, bo
oskarżony w sądzie się nie stawia i przysyła usprawiedliwienia, tłumacząc
nieobecność obowiązkami w Sejmie. Co więcej, na kolejnych rozprawach nie
pojawia się także pełnomocnik
Zawiszy.
Sprawiedliwość jest różna dla różnych ludzi - żali się Ryszard K. Gdyby
poseł
został skazany, nie mógłby m.in. zasiadać w komisji śledczej ds. banków i
nadzoru bankowego, której jest szefem. Tymczasem za półtora roku sprawa
Zawiszy
przedawni się.
Złożyliśmy w końcu skargę w Sądzie Okręgowym w Katowicach na przewlekłość -
mówi Sławomir Kania, adwokat Ryszarda K. Zaskakujące jest także to, że przez
cztery lata nie udało się ustalić nazwiska polskiego strażnika granicznego,
który był świadkiem zajścia z maja 2002 r. O dokonanie takiego ustalenia
wnosili państwo K.
Czy stało się tak dlatego, że w sprawie interweniował sam Ludwik Dorn, szef
MSWiA, kolega partyjny
Zawiszy, który był świadkiem
posła na procesie w
Jaworznie?
Zawisza jest zdziwiony. Nic o nowej sprawie nie wiem. Nie dostaję od sądu
żadnych wezwań, a jedyne, co mniej więcej kojarzę, to fakt, że Sąd Okręgowy w
Katowicach chciał przenieść sprawę - ze względu na dogodność dla świadków - do
Sądu Okręgowego w Warszawie - mówi
Artur Zawisza." (PAP)
No comment.
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Zawisza ma proces o pobicie
Zawisza ma proces o pobicie
Artur Zawisza,
poseł Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczący sejmowej komisji
śledczej tropiącej afery w sektorze bankowym, ma proces o pobicie. Jednak choć
sprawa toczy się już od 4 lat, prawomocnego wyroku nie ma, bo
poseł nie
pojawia się w sądzie - pisze "Dziennik Zachodni".
Zawisza jest oskarżony z powództwa prywatnego przez Ryszarda K., mieszkańca
Jaworzna, o to, że w maju 2002 r. uderzył w głowę K. podczas awantury przed
przejściem granicznym w Łysej Polanie. Polityk PiS tłumaczył po wszystkim, że
to była tylko "energiczna gestykulacja", jednak K. twierdzi, że
Zawisza
"zachowywał się jak karateka". W czerwcu 2005 r. polityk Prawa i
Sprawiedliwości został uniewinniony przez Sąd Rejonowy w Jaworznie, ponieważ -
jak uznała sędzia prowadząca sprawę - "jego zeznania są szczere".
Państwo K. złożyli apelację, ale
Zawisza ponownie został parlamentarzystą i
sprawa utknęła w miejscu. Od ponad roku proces nie może ruszyć z miejsca, bo
oskarżony w sądzie się nie stawia i przysyła usprawiedliwienia, tłumacząc
nieobecność obowiązkami w Sejmie. Co więcej, na kolejnych rozprawach nie
pojawia się także pełnomocnik
Zawiszy.
- Sprawiedliwość jest różna dla różnych ludzi - żali się Ryszard K. Gdyby
poseł został skazany, nie mógłby m.in. zasiadać w komisji śledczej ds. banków
i nadzoru bankowego, której jest szefem. Tymczasem za półtora roku sprawa
Zawiszy przedawni się.
- Złożyliśmy w końcu skargę w Sądzie Okręgowym w Katowicach na przewlekłość -
mówi Sławomir Kania, adwokat Ryszarda K. Zaskakujące jest także to, że przez
cztery lata nie udało się ustalić nazwiska polskiego strażnika granicznego,
który był świadkiem zajścia z maja 2002 r. O dokonanie takiego ustalenia
wnosili państwo K.
Czy stało się tak dlatego, że w sprawie interweniował sam Ludwik Dorn, szef
MSWiA, kolega partyjny
Zawiszy, który był świadkiem
posła na procesie w Jaworznie?
Zawisza jest zdziwiony. - Nic o nowej sprawie nie wiem. Nie dostaję od sądu
żadnych wezwań, a jedyne, co mniej więcej kojarzę, to fakt, że Sąd Okręgowy w
Katowicach chciał przenieść sprawę - ze względu na dogodność dla świadków - do
Sądu Okręgowego w Warszawie - mówi
Artur Zawisza.
(PAP)
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: dobre newsy
dobre newsy
Dz": Palaczom może grozić bezrobocie
"Dziennik": Wojna z palaczami weszła wczoraj w Europie w decydującą fazę.
Według komisarza Unii ds. zatrudnienia Vladimira Spidli pracodawca ma prawo
odmówić zatrudnienia osoby palącej, bo unijne przepisy nie wspominają o
prawach palaczy.
Gorącą dyskusję o równouprawnieniu osób palących wywołała szkocka
eurodeputowana Catherine Stihler, która poskarżyła się Brukseli na irlandzką
firmę Dotcom Directories. W zamieszczonej wiosną ofercie pracy firma
zaznaczyła, że kieruje ją tylko dla niepalących.
"Prawo Unii zabrania dyskryminacji pracowników ze względu na rasę,
pochodzenie etniczne, niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną czy
religię" - napisał wczoraj Vladimir Spidla w odpowiedzi dla szkockiej
posłanki. "Ale oferta pracy, w której pracodawca zaznacza, że "palacze nie
powinni na nią odpowiadać", nie mieści się w żadnej z tych kategorii" -
podsumował komisarz. "Dziennik" pisze o tępieniu palaczy w USA i zaznacza, że
pracodawcy coraz częściej przebąkują o wprowadzeniu możliwości pozbywania się
palących pracowników ze względu na ich nałóg.
Czy w Polsce będzie podobnie? - stawia pytanie "Dziennik". Firmy zajmujące
się pośrednictwem pracy twierdzą, że już tak jest. - Wydajniejszy pracownik
to ten, który nie robi sobie przerw na dymka - mówi Rafał Osiński zajmujący
się rekrutacją.
Pracodawcy mogą liczyć na poparcie wielu
posłów. "Daję całkowite prawo
pracodawcom, aby jeśli tylko chcą, szukali pracowników wyłącznie
niepalących" - mówi
Artur Zawisza,
poseł PiS.
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Ustawa na zamówienie
Piotr J. Ochwał wrote:
Ustawa o udostępnianiu informacji gospodarczych powstała
głównie dla operatorów telefonii komórkowych, którzy nie
mogli sobie poradzić z klientami zalegającymi za rachunki
telefoniczne.
O! Czyli lobbying może mieć jednak pozytywne strony... Zamiast płacić z
własnej podatniczej kieszeni za opracowania i zmuszenia sejmu do
przepuszczenia tej ustawy WRESZCZE, zabrał się za to prywatny
przedsiębiorca.
Ustawa, dzięki której powstaną legalne czarne listy
dłużników, została uznana za potrzebną i pożyteczną, i
oprócz marudzenia obrońców praw konsumenta nie spotkała się
dotąd z rzeczową krytyką. Tymczasem okazuje się, że
projektodawcom ustawy jednak brak rozeznania w rynku usług
finansowych. Chyba, że luki w ustawie wynikają z
pośpiesznego trybu jej uchwalania albo - jak coraz częściej
się dowiadujemy - prawo po raz kolejny zostało ustanowione
dla określonej grupy interesów.
Nie musisz mnie tak na środek przed tablicę wyciągać. ;)
[...] Nie powinien zatem
dziwić fakt, że limit kwoty zadłużenia, od której
przedsiębiorca dłużnik może zostać wciągnięty do rejestru
BIG-u (Biura Informacji Gospodarczej) został obniżony z 2
tys. do 500 zł!
Ciekawe dlaczego w ogóle jest ten limit. Przecież należność 150 złotych
to też należność.
- Koalicja składała się głównie z operatorów telefonii. -
powiedział Artur Zawisza, poseł PiS-u
Napewno PiSu, a nie np. Ligi Polskich Rodzin vel. "Katolicy Ueber Alles"
? Bo to wygląda mi na spiskową teorię historii. Coś w stylu złodzieja
rydzyka.
- To tłumaczy zmianę z 2 tys. do 500 zł.
A czym tłumaczą upały powyżej 34 stopnie, przecież to nie normalne, nie
polskie, nie katolickie! ;)
Wiadomo, że chodzi o niepłacone rachunki
telefoniczne.
Wiadomo? Naciąganie faktów. A zresztą co z tego.
[...]
Dlaczego jednak posłowie wybrani przez wyborców bardziej
dbają o operatorów telefonii komórkowej niż o swoich
wyborców? To już pozostaje ich słodką tajemnicą.
Dlatego, że właściciele małych firm są również wyborcami, a to ich
głownie dotyka problem niepłacenia.
Ustawa do kupienia
Wierzyciel, który nabył wierzytelność nie ma prawa zgłosić
danego dłużnika do Biura Informacji Gospodarczej, bo
podstawą do zgłoszenia jest umowa podpisana z konkretnym
podmiotem gospodarczym, a taka dłużnika z nabywcą
wierzytelności nie wiąże. - Źródłem zgłoszenia powinna być
wierzytelność, a nie umowa. - mówi Krzysztof Matela - Niech
prawo do zgłaszania dłużnika do Biura Informacji Gospodarczej
idzie za wierzytelnością.
Oczywiście.
[150 więcej linii]
LMB
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Dlaczego posel Zawisza robi sobie jaja z wymiaru
Dlaczego
posel Zawisza robi sobie jaja z wymiaru
sprawiedliwosci?? Dlaczego nie ma reakcje
Posla Ziobro? Nie ma komisji
sledczej? Dlaczego Jarek nie wyraza obuzenia?? A moze ten pan K. to łże bura
suka i niech dziad spieprza a nie
posla Zawisze po sadach ciaga i przeszkadza
w budowaniu IV RP!?
oseł
Zawisza ma proces o pobicie Ryszarda K.
PAP2006-09-13, ostatnia aktualizacja 2006-09-13 08:58
PRZEGLĄD PRASY:
Artur Zawisza,
poseł Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczący
sejmowej komisji śledczej tropiącej afery w sektorze bankowym, ma proces o
pobicie. Jednak choć sprawa toczy się już od 4 lat, prawomocnego wyroku nie
ma, bo
poseł nie pojawia się w sądzie - pisze "Dziennik Zachodni".
fot. Kamil Wróblewski / TOK FM
Artur ZawiszaZawisza jest oskarżony z powództwa prywatnego przez Ryszarda K.,
mieszkańca Jaworzna, o to, że w maju 2002 r. uderzył w głowę K. podczas
awantury przed przejściem granicznym w Łysej Polanie. Polityk PiS tłumaczył
po wszystkim, że to była tylko "energiczna gestykulacja", jednak K. twierdzi,
że
Zawisza "zachowywał się jak karateka". W czerwcu 2005 r. polityk Prawa i
Sprawiedliwości został uniewinniony przez Sąd Rejonowy w Jaworznie, ponieważ -
jak uznała sędzia prowadząca sprawę - "jego zeznania są szczere".
Państwo K. złożyli apelację, ale
Zawisza ponownie został parlamentarzystą i
sprawa utknęła w miejscu. Od ponad roku proces nie może ruszyć z miejsca, bo
oskarżony w sądzie się nie stawia i przysyła usprawiedliwienia, tłumacząc
nieobecność obowiązkami w Sejmie. Co więcej, na kolejnych rozprawach nie
pojawia się także pełnomocnik
Zawiszy.
- Sprawiedliwość jest różna dla różnych ludzi - żali się Ryszard K. Gdyby
poseł został skazany, nie mógłby m.in. zasiadać w komisji śledczej ds. banków
i nadzoru bankowego, której jest szefem. Tymczasem za półtora roku sprawa
Zawiszy przedawni się.
- Złożyliśmy w końcu skargę w Sądzie Okręgowym w Katowicach na przewlekłość -
mówi Sławomir Kania, adwokat Ryszarda K. Zaskakujące jest także to, że przez
cztery lata nie udało się ustalić nazwiska polskiego strażnika granicznego,
który był świadkiem zajścia z maja 2002 r. O dokonanie takiego ustalenia
wnosili państwo K.
Ludwik Dorn, szef MSWiA, kolega partyjny
Zawiszy, był świadkiem
posła na
procesie w Jaworznie?
Zawisza jest zdziwiony. - Nic o nowej sprawie nie wiem. Nie dostaję od sądu
żadnych wezwań, a jedyne, co mniej więcej kojarzę, to fakt, że Sąd Okręgowy w
Katowicach chciał przenieść sprawę - ze względu na dogodność dla świadków -
do Sądu Okręgowego w Warszawie - mówi
Artur Zawisza.
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Fiskus kontra pracownicy Banku Handlowego cd.
Artykuł z strony SKARBOWCY
Co drugi pracownik fiskusa mógł być zmuszany przez szefa do wydania bezprawnej
decyzji — wynika z sondy wśród urzędników skarbowych.
fekty anonimowej sondy przeprowadzonej na internetowej witrynie pracowników
resortu finansów (www.skarbowcy.pl) są wręcz szokujące. Aż 55 proc. osób
biorących udział w ankiecie przyznało, że doświadczyło nacisków szefów na
wydanie decyzji niezgodnej z prawem lub ze stanem faktycznym sprawy. Krótko
mówiąc, byli zmuszani do łamania prawa i wydawania niewłaściwych decyzji.
— To przerażające. Potwierdzają się oskarżenia wobec skarbówki wysuwane przez
wielu niesłusznie poszkodowanych podatników — mówi
Artur Zawisza,
poseł PiS,
szef sejmowej komisji gospodarki.
Co czwarty ankietowany stwierdził, że był zmuszany przynajmniej raz do łamania
prawa. 22 proc. osób poinformowało, że takie naciski wobec nich zdarzają się
dosyć często. 10 proc. przyznało, że bardzo często.
Ręka rękę myje
O skandalicznych decyzjach urzędników skarbowych słychać co jakoś czas. Jednak
wyniki sondy wśród urzędników aparatu skarbowego pokazują, że może być znacznie
gorzej, niż przypuszczamy, a powiedzenie „ręka rekę myje” jest w tym środowisku
jak najbardziej aktualne.
— Jeżeli dochodzi do nacisków, podwładni godzą się na to z obawy przed utratą
pracy. Zastraszony pracownik woli siedzieć cicho, zamiast się poskarżyć. Jednak
nie sądzę, że w skarbówce naciski na wydawanie bezprawnych decyzji są nagminne.
Jedni na to się nie godzą, ale na pewno są także tacy, którzy wykonają każde
polecenie przełożonego np. w zamian za wyższe wynagrodzenie czy awans.
Przypuszczam jednak, że takie przypadki występują nie tylko w aparacie
skarbowym, ale wszędzie, np. w prokuraturze, policji czy nawet w środowisku
dziennikarskim — uważa Tomasz Ludwiński, szef Rady Sekcji Krajowej NSZZ
Solidarność pracowników aparatu skarbowego i pomysłodawca sondy.
Minister nic nie wie
Jeszcze dwa tygodnie temu szefem skarbówki był Stanisław Stec (w rządzie Belki
pełnił funkcję wiceministra finansów i generalnego inspektora kontroli
skarbowej).
— Przełożeni absolutnie nie mogą wywierać nacisków na podwładnych, a
szczególnie łamiąc prawo. To niedopuszczalne. Nigdy nie miałem żadnych sygnałów
o takich nieprawidłowościach. Nikt się nie skarżył. Jednak nie mogę zaręczyć,
że do takich nacisków nie dochodzi — twierdzi Stanisław Stec.
Roman Kluska, były właściciel Optimusa, symbol szykan fiskusa, nie jest
zaskoczony.
— Wyniki tej sondy mnie nie dziwią. Niedawno usłyszałem od jednej pani
poseł,
która była swego czasu inspektorem skarbowym, że w aparacie fiskalnym nie ma
miejsca dla osób niedyspozycyjnych wobec szefostwa. Przeciwko mnie fiskus
podjął działania też dopiero po interwencji Centralnego Biura Śledczego.
Wcześniej nie miał mi nic do zarzucenia — mówi Roman Kluska.
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Krucjata XXI wieku
Przypomniał o tym w październiku 2002 roku biskup Kazimierz Nycz, gdy
stowarzyszenie zaczęło rozpowszechniać pisma zapraszające do udziału w
Krucjacie Wynagradzającej Niepokalanemu Sercu Maryi. Przypominał także o tym
abp Józef Życiński, gdy stowarzyszenie przed referendum unijnym
głosiło "Krucjatę w obronie Polski".
Ten język jest obecny także w nazwach instytucji powstałych wokół SKCh: Ruch
Krucjata Młodzi w Życiu Publicznym, w którego ramach działa sekcja rycerska
Lepanto (w bitwie morskiej pod Lepanto w 1571 roku flota muzułmańska poniosła
klęskę w starciu z siłami Ligi Świętej), a nawet w tytułach imprez
kulturalnych - jeden z koncertów poświęcony był "Pieśniom wypraw krzyżowych".
Mailing i ulotki
- W działaniu stowarzyszenia są obecne dwa nurty: pobożnościowy i społeczny -
mówi
Artur Zawisza,
poseł PiS. - Wysyłają medaliki, inicjują akcje modlitewne,
a jednocześnie z ogromną pomysłowością prowadzą działalność w sferze świeckiej.
Siłą stowarzyszenia są metody działania. W Polsce nowe, w innych krajach od
dawna obecne. SKCh rozsyła w setkach tysięcy egzemplarzy ulotki, broszury i
książki. Od amerykańskiej TFP uczyło się wysyłania listów do władz i
zasypywania ich protestami, apelami, deklaracjami. W ramach akcji "Orędzie
fatimskie nadzieją dla Polski!" stowarzyszenie rozesłało 380 tys. egzemplarzy
książki Antonio Borellego "Fatima - orędzie tragedii czy nadziei?". SKCh ma na
swoim koncie także kampanię "Prawo do narodzin" przeciw planom liberalizacji
prawa aborcyjnego w Polsce. Gdy członkowie stowarzyszenia sprzeciwiali się
marszowi homoseksualistów w Krakowie, rozesłali do domów 280 tys.
ulotek "Powiedz NIE! promocji homoseksualizmu w Krakowie". W ramach innej akcji
rozsyłali medaliki i obrazki Maryi, która "powinna królować w każdym domu". Do
listów dołączono prośbę-formularz o wsparcie finansowe SKCh, sugerując sumę:
20, 30, 50, 100 albo więcej złotych. Arcybiskup Życiński tak to skomentował: -
Zabrać ostatni grosz ubogim emerytkom, by potem występować w roli ekspertów od
Unii Europejskiej, straszyć i grozić - to głęboko niemoralne.
Tylko z datków?
SKCh ma swoją siedzibę w dobrze utrzymanej kamienicy przy ul. Józefitów w
Krakowie. Zajmuje trzy skromne pokoje średniej wielkości. Można tam kupić
książki religijne za niewysoką cenę. Gdy anonimowo deklarujemy, że bliska nam
osoba chce wspomóc stowarzyszenie dużą kwotą, pracujący tam mężczyźni
przekonują, że są poważną, odpowiedzialną organizacją i warto im przekazać
pieniądze. Zapewniają, że ich finanse są kontrolowane przez instytucje
państwowe, ale dokładnie nie potrafią powiedzieć, jakie. Dowiedzieliśmy się, że
kilku pracowników SKCh otrzymuje wynagrodzenia, ale jest też wielu
wolontariuszy.
- Od ludzi otrzymujemy niewysokie datki. Niektóre osoby deklarują, aby potrącać
im z pensji jakąś kwotę, na przykład 30 zł. Duże wpłaty, około 10 tys. zł,
mieliśmy dotychczas tylko dwie lub trzy - wyznają.
W krakowskim magistracie dowiadujemy się, że SKCh nie korzysta z żadnej pomocy
publicznej.
W Krakowie słyszeliśmy jednak opinie, że SKCh nie dałoby rady działać na taką
skalę, utrzymać etatowych pracowników, a przede wszystkim drukować takiej
liczby książek i ulotek, dawać ogłoszeń w ogólnopolskich dziennikach, w tym
w "Rzeczpospolitej" (ich koszt wyniósł co najmniej 120 tysięcy złotych), a
także wspomagać Kościół na Wschodzie, bez pomocy z zewnątrz. Mówi się o
pieniądzach od zagranicznych stowarzyszeń TFP.
- Nie wykluczam, że mogą być dofinansowani przez organizację matkę - mówi
poseł
Zawisza.
Ale prezes Olejniczak zaprzecza: - Nie uzyskujemy żadnych funduszy od
organizacji zagranicznych czy z działalności gospodarczej. Naszą działalność
prowadzimy dzięki regularnemu finansowemu wsparciu wielu sympatyków.
Fot. Bartosz Siedlik Wojciech Wierzejski - eurodeputowany LPR,
ks. profesor Tadeusz Ślipko i Sławomir Olejniczak - prezes Stowarzyszenia im.
ks. Piotra Skargi na krakowskiej konferencji „Rewolucja homoseksualna”
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: [WP] Polityczne podkopy pod hipermarketami
[WP] Polityczne podkopy pod hipermarketami
"Polityczne podkopy pod hipermarketami"
Wiele wskazuje, że PiS zechce ponowić próbę wprowadzenia przepisów
ograniczających ekspansję zagranicznych sieci handlowych.
Opublikowana przez brytyjski dziennik "Financial Times" wypowiedź Teresy
Lubińskiej, nowej minister finansów, w sprawie hipermarketów (że nie mają
znaczenia dla rozwoju gospodarczego) wywołała kontrowersje w całej Europie. I
podzieliła branżę handlową w kraju. Wiele wskazuje na to, że to nie był
lapsus, ale sygnał planowanych przez PiS regulacji w sektorze handlu. Miałyby
ograniczyć ekspansję zagranicznych sieci.
Artur Zawisza,
poseł PiS, studzi emocje. Twierdzi, że wypowiedź pani minister
"miała cechy autorskie i była związana m.in. z jej osobistymi doświadczeniami
dotyczącymi działalności sieci hipermarketów w Szczecinie, gdzie była radną".
Przyznaje jednak, że PiS wielokrotnie wyrażało już krytyczne głosy pod adresem
wielkich sieci w Polsce. Najlepszym tego wyrazem był projekt ustawy o
wielkopowierzchniowych obiektach handlowych złożony w Sejmie poprzedniej
kadencji przez
posłów PiS oraz Samoobrony. Nie udało się go im przeforsować,
ale przy obecnym układzie sił to możliwe.
Na razie nie ma żadnego projektu, ale trzeba będzie powrócić do dyskusji w tej
sprawie - mówi enigmatycznie
Artur Zawisza.
Wiadomo już, że za regulacjami mającymi ograniczyć ekspansję hipermarketów
będą lobbować organizacje reprezentujące rodzimy handel, jak Polska Izba
Handlu (PIH) czy Kongregacja Przemysłowo-Handlowa.
Proponujemy regulacje wzorowane na francuskich czy hiszpańskich. Bez tego za
kilka lat polski rynek zdominują wielkie zagraniczne sieci - mówi Andrzej
Lewiński, prezes PIH.
Tymczasem reprezentująca zagraniczne sieci Polska Organizacja Handlu i
Dystrybucji (POHiD) ostrzega przed skutkami dyskryminacji hipermarketów.
Byłyby one szkodliwe także dla ich polskich partnerów biznesowych, w tym
producentów - mówi Andrzej Faliński, sekretarz POHiD.
Przekonuje o licznych korzyściach dla gospodarki, wynikających z działalności
sieci. Są to: wielomiliardowe inwestycje bezpośrednie, ponad 100 tys. nowych
miejsc pracy, wzrost produkcji żywności i rosnący eksport za pośrednictwem
sieci. Eksperci podkreślają też, że zagraniczne sieci przyspieszyły rozwój
polskiego handlu.
Na wypowiedź Teresy Lubińskiej zareagowała już unijna komisja ds. rynku i
usług, która podkreśliła, że zarówno małe sklepy, jak i hipermarkety, powinny
być tak samo traktowane.
Wiktor Szczepaniak
źródło: WP -
finanse.wp.pl/POD,14,wid,8083049,prasa.html?rfbawp=1131442619.381&ticaid=181b
-
Czyżby to dlatego nie znalazł się punkt dotyczący wprowadzenia hipermarketów
do miasta na poprzedniej sesji?
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: .....a biedni nie mają co jeść
.....a biedni nie mają co jeść
Na takie darowizny nas nie stać
Pieniędzmi karmi się fiskus, a biedni nie mają co jeść
Organizacje społeczne z naszego województwa biją na alarm. Przedsiębiorcy
przekazują coraz mniej żywności darmowym jadłodajniom. A potrzebujących jest
coraz więcej. Wszystko przez pazerność fiskusa.
Do kuchni Brata Alberta w Lublinie przychodzą głodni ludzie. – Tylko zrobiło
się chłodniej i już mamy dziennie 400 osób, które proszą o żywność – mówi
Wojciech Bylicki, prezes Bractwa Miłosierdzia im. św. Brata Alberta. – Chleba
wciąż brakuje, a wiem, że tony żywności są wyrzucane do śmietników albo
trafiają do spalarni.
Firmy zmuszają do tego absurdalne przepisy. Okazuje się, że przedsiębiorcy
muszą dopłacać do darowizn i dlatego dają coraz mniej. Na przykład Lubelska
Spółdzielnia Spożywców musiałaby zapłacić fiskusowi ok. 30 zł podatku VAT za
każde 100 bochenków chleba przekazane w formie darowizny.
Z tego powodu polskie banki żywności dostały w tym roku około 40 proc. mniej
jedzenia niż w ubiegłym. – Mniejsi sklepikarze wolą oddawać przeterminowaną
żywność zwierzętom – mówi Marzena Pieńkosz-
Sapieha, prezes Lubelskiego Banku Żywności.
Niektórzy darczyńcy pomagają dalej, ale wolą się z tym nie afiszować, żeby
nie płacić podatku. Dlatego stowarzyszenia niechętnie mówią, kto tak naprawdę
przekazuje im żywność.
Dotąd najwięcej chleba do Lubelskiego Banku Żywności przekazywała LSS. Teraz
jej na to nie stać. Chleb sprzedaje na paszę. Co się musi zmienić, żeby firma
mogła znowu pomagać ubogim? – Wystarczy, że nowy rząd pokaże swoją
prospołeczną politykę – komentuje Mieczysław Zapał, prezes LSS „Społem”. –
Niech zmieni przepisy podatkowe, żeby nie były uciążliwe dla takich, którzy
chcą nakarmić głodnych ludzi.
Można też radzić sobie inaczej. Z powodu przepisów piekarze, zamiast oddać
chleb jako darowiznę, wolą go... sprzedawać potrzebującym. Tak jak Sławomir
Rechnio, współwłaściciel piekarni w Leśnej Podlaskiej, która za drobne kwoty
zaopatruje kuchnię charytatywną przy miejscowej parafii. – Na każdy kilogram
chleba wystawiamy fakturę – mówi. – Na darowizny nas nie stać. A
wystarczyłyby proste, jasne przepisy.
Posłowie PiS zapewniają, że sprawa zostanie wkrótce załatwiona. – Jestem
gorącym zwolennikiem zwolnienia darowizn żywnościowych z podatku VAT. Jest
już gotowy rządowy projekt zmiany przepisów w tym zakresie. Premier
Marcinkiewicz zapowiedział nowelizację ustawy, która ma szansę trafić pod
obrady Sejmu jeszcze w tym roku – mówi
Artur Zawisza,
poseł PiS.
Elżbieta Kowalska kierownik działu VAT w I Urzędzie Skarbowym w Lublinie
Można starać się o umorzenie, rozłożenie na raty lub odroczenie terminu
płatności takiego podatku. Wniosek należy złożyć w urzędzie skarbowym. O tym,
czy przedsiębiorca zostanie zwolniony z VAT, decyduje naczelnik urzędu.
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Oj, będzie burza... :> (Życie Wars zawy)
Wielka batalia o pół miliarda
Władze Warszawy zapowiadają walkę o pieniądze z PIT-ów. - Pracujesz w
stolicy, tu płać podatki! - mówią samorządowcy.
Aż 500 mln zł rocznie traci Warszawa na niekorzystnym sposobie rozliczania
podatku dochodowego. Gdyby wszyscy, którzy pracują w stolicy, rozliczali tu
PIT-y, co roku mielibyśmy nowy most lub pięćset autobusów.
Tomasz Jastrzębski ma 23 lata i mieszka w Siedlcach. Początkowo pracował
właśnie tam, jednak przed czterema laty postanowił poszukać szczęścia w
Warszawie. - Pracuję w salonie fryzjerskim Hest - mówi. - Mimo to wciąż
mieszkam i jestem zameldowany w Siedlcach. Tam płacę podatki. Tomka nie
zraża fakt, że musi codziennie dojeżdżać do stolicy kilkadziesiąt
kilometrów. Denerwuje się natomiast tym, że na jego pracy zarabia miasto,
które nic mu nie daje.
- Chciałbym odwdzięczyć się Warszawie za możliwości, jakie mi stworzyła.
Pieniądze z moich podatków powinny iść na rozwój stolicy - mówi stanowczo.
Władze Warszawy mają podobny pogląd w tej sprawie. - Stolica jest miastem
gościnnym, daje pracę, szanse na rozwój, tu żyje się bez wątpienia
najlepiej - ocenia Sławomir Skrzypek, wiceprezydent Warszawy. - Ale coś za
coś. Ludność napływowa pracująca w stolicy, ale zameldowana gdzie indziej i
gdzie indziej płacąca podatki, to kilkaset tysięcy osób. Chcemy, by część
zarobionych przez nią pieniędzy trafiała w postaci podatków do naszej kasy.
Co rok byłoby to minimum 500 mln zł, które błyskawicznie przeznaczylibyśmy
na miejskie inwestycje - deklaruje Sławomir Skrzypek.
Zdaniem Skrzypka, pieniądze z podatków przybyszów zwyczajnie się Warszawie
należą. Choćby dlatego, że przyjezdni korzystają z warszawskiej służby
zdrowia, komunikacji miejskiej, rozjeżdżają stołeczne drogi i produkują
tony śmieci, za których wywóz miasto musi płacić prywatnym firmom. A za 500
mln zł rocznie można zrobić wiele. Tych pieniędzy wystarczyłoby na budowę
dwóch mostów (koszt budowy jednego to około 200-250 mln zł), zakup ponad 50
nowoczesnych niskopodłogowych tramwajów (jeden kosztuje około 8-9 mln zł)
lub nabycie pięciu setek niskopodłogowych, wygodnych autobusów (jeden
kosztuje około miliona zł). I to każdego roku! Ale to nie wszystko.
Warszawskie metro mogłoby wreszcie pozwolić sobie nie tylko na zakup
kilkunastu nowych pociągów, ale nawet bez oglądania się na unijną pomoc,
można by zacząć budowę II linii podziemnej kolejki z Bemowa na Bródno. Jej
centralny odcinek, według szacunków władz stolicy, kosztowałby 2 mld zł,
więc dzięki zasileniu budżetu dodatkowymi wpływami z podatków Warszawa
własnymi siłami mogłaby zbudować fragment: rondo Daszyńskiego - Dworzec
Wileński już w ciągu czterech lat. Dlatego jesienią władze stolicy
rozpoczynają akcję lobbingową, której celem ma być przekonanie
parlamentarzystów, że zmiany w prawie podatkowym są potrzebne. - Chcemy
zainteresować polityków naszymi potrzebami. Rozmawiać i przekonywać -
zapowiada wiceprezydent Warszawy.
Stolica ma w tej sprawie poparcie Krakowa, który też traci spore kwoty. -
Podpisujemy się pod pomysłem stolicy obydwiema rękami - zapewnia Lesław
Fijał, skarbnik Krakowa. - Ten problem dotyczy wszystkich dużych miast.
Trzeba go wreszcie rozwiązać. Ale czy to wystarczy, by posłowie przychylnie
spojrzeli na warszawskie apele? Ministerstwo Finansów jest sceptyczne. - To
by była rewolucja, wymagająca dużych zmian w ustawie podatkowej. Nie
jesteśmy zwolennikami tego pomysłu - ocenia Anna Adamkiewicz, dyrektor
biura komunikacji społecznej resortu finansów. Posłowie chcą jednak na ten
temat dyskutować.
- Warto to szczegółowo rozważyć. Pomysł jest dobry, ale wymaga wielu
wyliczeń i analiz. Na pewno będziemy się nim zajmować - mówi Artur Zawisza,
poseł PiS, członek sejmowej komisji finansów publicznych. A niezależni
eksperci uważają, że ze zmianami w prawie podatkowym nie można dłużej
zwlekać. - Rozwiązanie proponowane przez władze Warszawy bez wątpienia
byłoby dla stolicy bardzo korzystne - ocenia Andrzej Sadowski, ekspert
Centrum im. Adama Smitha. - Sądzę jednak, że jeszcze skuteczniejsze byłyby
takie zmiany w ustawie podatkowej, które zdjęłyby z obywateli obowiązek
rozliczania się z fiskusem i przerzuciły go na firmy. Wtedy byłoby taniej,
prościej i skuteczniej. Do warszawskiej kasy co roku trafiałoby znacznie
więcej pieniędzy - dodaje Sadowski z Centrum im. Adama Smitha.
*****************
Dla warszawskich patriotów
Zdecydowana większość Polaków płaci podatki tam, gdzie ma meldunek. Ale
mało kto wie, że możemy rozliczać się z fiskusem w miejscu zamieszkania.
Kluczową kwestią jest interpretacja pojęcia "miejsce zamieszkania" . Według
urzędników fiskusa, jest to miejsce, gdzie toczy się główny nurt naszego
życia. Miejsce pracy ma tutaj niewielkie znaczenie. Dlatego właśnie np.
wicepremier Jerzy Hausner, chociaż obecnie większość czasu spędza w
Warszawie, nadal PIT-y składa w Krakowie. Tam bowiem znajduje się jego
rodzina i właśnie tam wróci po skończeniu swojej pracy w rządzie.
Dopuszczenie regulowania zobowiązań podatkowych w miejscu zamieszkania
oznacza, że większość napływowych warszawiaków, którzy tu pracują,
wynajmują mieszkania, zakładają rodziny, może rozliczać się w stołecznych
skarbówkach. Jak należy to robić? Wystarczy wypełniać formularz NIP-3 i w
rubryce miejsce zamieszkania podać warszawski adres. Nie jest przy tym
wymagane potwierdzenie zameldowania, nawet tymczasowego, pod wskazanym
adresem. Następnie formularz trzeba zanieść lub wysłać do odpowiedniego
urzędu skarbowego. Skarbówka sama rozliczy się z naszym poprzednim urzędem.
O zmianach należy poinformować pracodawcę.
ANKA
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Probierz wiarygodnosci PiS
"Rząd wycofuje się z reformy VAT. Tymczasem do zmian namawiają Roman Kluska,
symbol szykan fiskusa, i
Artur Zawisza,
poseł PiS.
Wiele wskazuje na to, że możemy zapomnieć o naprawie ustawy o podatku od towarów
i usług. Tak wynika z listu Konrada Ciesiołkiewicza, rzecznika rządu, do "PB".
"Na dziś Rada Ministrów nie planuje żadnych zmian w podatku VAT. Nie toczą się
żadne prace nad reformą ustawy o VAT" - pisze Konrad Ciesiołkiewicz.
Gruszki na wierzbie
To zaskakująca informacja. Dotąd PiS nie miał nic przeciwko reformie ustawy -
oczywiście w kwestiach nie dotyczących stawek podatku. Premier wielokrotnie
dawał do zrozumienia, że jest za naprawą prawa gospodarczego, w tym ustawy o
VAT. Zdaniem
Artura Zawisza,
posła PiS, premier nie wykluczał nawet wprowadzenia
całkowicie nowej ustawy, by wyeliminować błędne przepisy utrudniające
działalność gospodarczą. Niektóre gazety, powołując się na Marka Zubera, doradcę
ekonomicznego premiera, donosiły, że szczegóły związane z planami rządu w
sprawie VAT zostaną przedstawione w marcu 2006 r.
Problem w tym, że w programie rządu "Solidarne państwo" o ewentualnej reformie
VAT nie było mowy. Co na to Marek Zuber, doradca premiera?
- Nie mogę się wypowiadać w imieniu premiera ani jego rzecznika. Do mediów
wypowiadam się w swoim imieniu. Nie znam szczegółów planów rządu w sprawie VAT.
Należy opierać się na tym, co mówi rzecznik Ciesiołkiewicz - wyjaśnia dziś Marek
Zuber.
Jednocześnie dodaje, że będzie gorąco namawiał premiera do podjęcia tego tematu.
Uspokajająco wypowiada się też
poseł Zawisza.
- Sądzę, że prace nad zmianami w VAT nie toczą się, gdyż nie wzięło się jeszcze
za to ministerstwo finansów. Nie wierzę, by rząd nie chciał nowelizacji. Uważam,
że chaos informacyjny wynika z niezborności naszych poczynań, a nie złych
intencji - twierdzi
poseł.
Kluska się martwi
Roman Kluska, założyciel Optimusa i symbol szykan fiskusa, na własnej skórze
odczuł wadliwe przepisy o VAT. Tuż przed wyborami publicznie ogłosił, że będzie
głosował na Lecha Kaczyńskiego, kandydata na prezydenta PiS. Co dziś sądzi o
braku chęci rządu do reformy VAT?
- Nie da się rozruszać gospodarki bez poprawy regulacji prawa gospodarczego, w
tym przepisów o VAT. Jeżeli rząd chce odnieść sukces to musi zreformować ustawę.
Źle by się stało, gdyby z tego zrezygnował - mówi Roman Kluska.
Projekt zmian wniesie PO
Na początku 2006 r. Platforma skieruje do Sejmu swój projekt nowej ustawy o VAT.
Poparcia nie wyklucza Samoobrona i SLD.
Niechęć rządu Kazimierza Marcinkiewicza do naprawy ustawy vatowskiej nie musi
zaszkodzić przedsiębiorcom. Zbigniew Chlebowski,
poseł Platformy Obywatelskiej
(PO), informuje, że jego klub nie odpuści sprawy VAT.
- Od pewnego czasu pracujemy nad projektem całkowicie nowej ustawy.
Prawdopodobnie wniesiemy go do Sejmu już na początku przyszłego roku - informuje
poseł PO.
Z Samoobroną?
Zbigniew Chlebowski nie dziwi się, że rząd Kazimierza Marcinkiewicza nie planuje
naprawy VAT. - PiS po prostu nie ma pomysłu jak to zrobić - uważa
poseł Platformy.
To nie do końca prawda. PiS interesował się bowiem projektem szykowany w PKPP
Lewiatan.
Zbigniew Chlebowski dodaje, że ma nadzieję, że projekt PO poprze PiS a może
nawet ...Samoobrona.
- PiS powinno udzielić poparcia naszemu projektowi. Przedsiębiorcy oczekują
naprawy VAT. Do tego w naszym projekcie nie ma żadnych kontrowersji. Myślę, że
nawet Samoobrona może nas tu poprzeć - mówi Zbigniew Chlebowski.
Artur Zawisza, szef sejmowej komisji gospodarki i
poseł PiS, uważa, że nawet
jeśli rząd nie opracuje projektu nowelizacji ustawy o VAT, uczyni to... komisja
gospodarki.
- Trudno mi wyobrazić sobie, że rząd PiS nie skieruje do Sejmu projektu naprawy
VAT. Jednak w ostateczności będę namawiał komisję gospodarki, by przyjęła taki
projekt i skierowała do prac sejmowych. Dzieło PO raczej nie może liczyć na
nasze głosy. Nie wykluczam więc, że w Sejmie będzie się pracować nad dwoma
projektami nowelizacji VAT. Może urodzi się z tego arcydzieło - mówi
poseł Zawisza.
Co na to wszystko Andrzej Lepper?
- Ustawa o podatku od towarów i usług wymaga konkretnych zmian. Szczególnie
takich, które mogą ruszyć inwestycje budowlane oraz infrastrukturalne. Jeżeli
okaże się, że projekt PO jest dobry i zgodny z naszym programem, to nie widzę
powodów, by go nie poprzeć - deklaruje Andrzej Lepper, przewodniczący Samoobrony.
Dodaje, że jeżeli do Sejmu nie trafi porządny projekt reformy VAT, opracuje go
...Samoobrona.
A może z SLD?
Nawet jeżeli PiS nie zagłosuje za projektem PO, platforma może go przeforsować.
Jeżeli oprócz Samoobrony zdobędzie głosy SLD. A są na to szanse.
- Obecną ustawę o podatku VAT należałoby w wielu punktach poprawić. Dziś trudno
jednak oceniać projekt PO, bo nie ujrzał on jeszcze światła dziennego. Jeśli
będzie dobry projekt, naprawiający błędy obecnej regulacji, SLD może poprzeć go
w sejmowym głosowaniu. Zresztą podobnie jak w przypadku ewentualnego projektu
rządowego. Najważniejsze, by zmiany były korzystne dla firm i obywateli - mówi
Wojciech Olejniczak, szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej."
Przeczytaj resztę postów z wątku
Temat: Kotlinowski(LPR)-wycinek z życia
Kotlinowski(LPR)-wycinek z życia
"GP":
Był adwokatem o. Tadeusza Rydzyka. Robił kampanię kandydatowi na prezydenta
gen. Tadeuszowi Wileckiemu. Jest przyjacielem Romana Giertycha. Ale mimo
współpracy z radykalnymi i kontrowersyjnymi postaciami, sam unikał rozgłosu.
Do czasu ostatniego starcia w Sejmie, gdy poprowadził obrady wbrew
marszałkowi Markowi Jurkowi.
Ubiegła niedziela. Mróz minus 20 stopni. Na dworcu PKS w Krakowie podróżni
słyszą komunikat, że autobus do Gorlic został odwołany. Grupka studentów
tłoczy się przy okienku informacji. Dowiadują się, że tego dnia do Gorlic nie
będzie żadnego połączenia.
To właśnie z małych Gorlic na Podkarpaciu, do których autobusy nie
dojeżdżają, pochodzi Marek Kotlinowski. A w Krakowie, gdzie skończył prawo,
zaczęła się jego polityczna kariera, której ważnym zakrętem były ostatnie
sejmowe wydarzenia. – To nie była rola dla niego – przyznaje Andrzej
Zapałowski, euroedeputowany LPR. – Ale zachował się tak, bo wiedział, że to
może „być albo nie być” całej partii.
Ben Ladena zapytaj
Niedawna burza w Sejmie. Wicemarszałek Marek Kotlinowski znienacka, pod
nieobecność większości
posłów PiS, udziela głosu Romanowi Giertychowi.
Giertych składa wnioski, których skutkiem ma być przyśpieszenie prac nad
budżetem. Kotlinowski nie czeka, aż posłowie PiS przyjdą na salę i
pośpiesznie przeprowadza głosowanie. W czasie jego trwania marszałek Marek
Jurek odbiera mu pełnomocnictwo do prowadzenia obrad. Kotlinowski,
wykształcony prawnik po Uniwersytecie Jagiellońskim, nie potrafi ukryć
zdenerwowania. Wie znakomicie, że odtąd nie ma prawa ich prowadzić. Mimo to
odczytuje wyniki.
Artur Zawisza,
poseł PiS, uważa, że Kotlinowskiego wrobili w awanturę
posłowie PO. – Gdyby sprawa była naprawdę czysta, to na jego miejscu
siedziałby wicemarszałek Bronisław Komorowski, który przedstawiony zostałby w
mediach jako twórca sukcesu. Ponieważ politycy PO doskonale wiedzieli, że tak
nie jest, posłużyli się Kotlinowskim.
Sam Kotlinowski mówi, że nie czuje się wrobiony. – Uważam, że dobrze
wywiązałem się ze swojej roli. Miałem za sobą większość sejmową i uważam, że
dobrze dbałem o powagę Sejmu.
Dotychczas niewiele razy zdarzało się, by Kotlinowski wzbudził tak duże
emocje. No może poza 2001 r., kiedy wygłosił w Sejmie przemówienie na temat
wysłania polskich wojsk do Afganistanu. „Wiemy, że rząd afgański,
zbulwersowany takim zachowaniem, oświadczył, że nie życzy sobie obecności
wojsk polskich na terenie Afganistanu. (...) Zobowiązujemy rząd i prezydenta
do jak najszybszego uzyskania zgody i współpracy rządu afgańskiego” –
przemawiał Kotlinowski. Sala reagowała śmiechem. – Są granice cyrku! To ben
Ladena zapytaj! – padły okrzyki.
Idealnie bezbarwny
Giertych i Kotlinowski kojarzeni są jako nierozłączna para. Pierwszy
wyrazisty i zdecydowany, drugi zdolność niewpadania w oczy opanował w tak
mistrzowskim stylu, że choć jest prezesem Ligi Polskich Rodzin, zdecydowana
większość obserwatorów przekonana jest, że funkcję tę pełni Giertych. Mają
rację o tyle, że w rękach tego ostatniego jest prawdziwa władza.
– Kotlinowski został wybrany tytularnym liderem LPR ze strachu przed
Giertychem. Uznany został za postać niekontrowersyjną, która nikomu nie
zagraża – ocenia
poseł Artur Zawisza. Ale nie na wiele się to zdało, bo
Kotlinowski de facto oddał władzę Giertychowi. – Lubi grać w czołówce. Nie
sposób wyobrazić go sobie w roli przeciętnego
posła. Ale jednocześnie nie
chce brać zbyt wiele odpowiedzialności – charakteryzuje Zapałowski.
– Znamy się bardzo długo. Poznaliśmy się w Stronnictwie Narodowym,
pracowaliśmy też razem jako adwokaci w jednej kancelarii – mówi o swojej
znajmości z Giertychem Kotlinowski. To także Giertych polecił go gen.
Wileckiemu. Kotlinowski poprowadził jego prezydencką kampanię w Krakowie.
Kotlinowski na bank
Poważny cień zarówno na Giertycha, jak i Kotlinowskiego rzuca opisana m.in.
przez „Gazetę Wyborczą” afera Wielkopolskiego Banku Rolniczego. Bank powstał
w 1992 r. Założył go Witold Hatka, późniejszy
poseł LPR. Bank miał kredytować
działalność rolną. Pieniądze pochodziły od ponad 2 tys. wielkopolskich i
kujawskich rolników.
W 2003 r. „Głos” ujawnił, że w Radzie Nadzorczej Wielkopolskiego Banku
Rolniczego zasiadał słynny biznesmen Edward Mazur, którego prokuratura
podejrzewa dziś o zlecenie zabójstwa gen. Marka Papały. Jak przyznał w
rozmowie z „Głosem” Hatka, Mazur „został wstawiony” do WBR w połowie lat 90.
W Radzie Nadzorczej WBR dochodziło do licznych konfliktów, w wyniku których
Hatkę odwołano z funkcji wiceprezesa. Ale przed Walnym Zgromadzeniem w 2000
r. zebrał on pełnomocnictwa od popierającej go części rolników, pokonał
przeciwników i został przewodniczącym Rady Nadzorczej WBR. Jej członkiem
został Roman Giertych. Stanowisko radcy prawnego powierzono Markowi
Kotlinowskiemu.
Trzy miesiące później Hatka powołał spółkę Hatrol. Miała ona skupować złe
długi WBR. Także w Hatrolu stanowisko radcy objął Kotlinowski. Po jakimś
czasie Hatka pojawił się w kasie banku z poleceniem wydanym przez samego
siebie, by bank przelał na konto Hatrolu 2,3 mln zł w zamian za udziały w
firmie. Na taki przelew nie zgodził się jednak prezes banku. Wtedy Hatka
zwrócił się o opinię do radcy Kotlinowskiego. Ten uznał operację za
opłacalną. Pieniądze rolników trafiły do firmy Hatki.
W 2001 r. reportaż na temat afery przygotowywali dziennikarze programu
TVP „Tylko u nas”. Na stronie internetowej TVP w dziale „w opracowaniu”
pojawiła się nawet jego zapowiedź. Dziennikarze „Tylko u nas” przygotowywali
też słynny „dokument” atakujący braci Kaczyńskich na podstawie opowieści
biznesmena Janusza Pineiry. Program atakujący PiS ukazał się. Reportaż na
temat interesów polityków LPR – nie.
Przeczytaj resztę postów z wątku