Photo Rating Website
Start Artur Adam Art of War ART Olsztyn Art Papier
artykuły Kodeksu karnego

aaaaCzytasz posty wyszukane dla słów: artykuły Kodeksu karnegoaaaa



Temat: Ekskomunika dla dziennikarza w Płocku
Ekskomunika dla dziennikarza w Płocku
Komunikat Biskupa Płockiego w sprawie możliwych prób profanacji
sakramentu pokuty i pojednania

W związku z przykrym incydentem, jaki – według relacji jednego z
tygodników – miał miejsce w jednej z parafii diecezji płockiej
(nagranie i opublikowanie treści spowiedzi przez dziennikarza
udającego penitenta), jako biskup tejże diecezji, który w stosunku
do powierzonych sobie wiernych jest autentycznym nauczycielem wiary,
zobowiązanym do przedstawiania i wyjaśniania jej prawd oraz
zdecydowanej obrony ich nienaruszalności i jedności (kann. 386 §§ 1-
2 i 753 KPK), a sakramenty święte należą do depozytu wiary (kan. 841
KPK), w trosce o dobro duchowe moich drogich diecezjan poczuwam się
do obowiązku przypomnienia i wyjaśnienia, co następuje:

1. Sakramenty święte, ustanowione przez Chrystusa Pana i powierzone
Kościołowi, jako czynności Chrystusa i Kościoła, są znakami oraz
środkami, poprzez które wyraża się i wzmacnia wiara, oddawana jest
Bogu cześć i dokonuje się uświęcenie człowieka (kan. 840 KPK).
Katechizm Kościoła Katolickiego podkreśla, że sakramenty „obejmują
wszystkie etapy i wszystkie ważne momenty życia chrześcijanina:
sprawiają narodzenie i rozwój chrześcijańskiego życia wiary,
uzdrowienie i dar posłania” (n. 1210).

2. Do sakramentów, które przynoszą uzdrowienie, należy sakrament
pokuty i pojednania (zob. KKK, n. 1421), szczególny dar Bożego
Miłosierdzia. W sakramencie tym wierni wyznający uprawnionemu
szafarzowi grzechy, wyrażając za nie żal i mając postanowienie
poprawy, przez rozgrzeszenie kapłańskie otrzymują od Boga
odpuszczenie grzechów popełnionych po chrzcie, i jednocześnie
dostępują pojednania z Kościołem (kan. 959 KPK). Jak każdy
sakrament, tak i sakrament pokuty i pojednania, stanowiąc wyjątkowy
środek nadprzyrodzony naszego uświęcenia, wymaga właściwego
rozumienia go i najwyższej czci. Wszak słowo Boże i sakramenty
święte to najcenniejszy skarb Kościoła i najwyższa świętość.

3. Mając na względzie świętość sakramentu pokuty i pojednania, w
którym to znaku sam Chrystus udziela łaski, należy zdecydowanie
powiedzieć, że wszelkie formy profanowania owej świętości zasługują
na ostre i bezwzględne potępienie. Traktowanie sakramentu pokuty i
pojednania jako zwykłego środka takiej czy innej nieuczciwej,
cynicznej i podstępnej gry, mającej na celu uderzenie w spowiednika,
można przyrównać do podnoszenia ręki na Najświętszy Sakrament. W
obydwu bowiem przypadkach nie tylko usiłuje się deptać to, co
najcenniejsze jest w skarbcu Kościoła, lecz również boleśnie rani
się Tego, który w bezgranicznej miłości pragnie udzielać się
człowiekowi.

4. Nic też dziwnego, że podobnie jak na sprawcę profanacji
Najświętszego Sakramentu spada automatycznie – z woli Kościoła –
najsurowsza kara kościelna w postaci ekskomuniki (kan. 1367 KPK),
tak również ten, kto profanuje sakrament pokuty i pojednania przez
nagrywanie lub publikowanie treści spowiedzi, zaciąga automatycznie
karę ekskomuniki (Dekret Kongregacji Nauki Wiary z 21 stycznia 1988
roku). W ten sposób Kościół pragnie dać wyraz swojej najdalej idącej
dezaprobaty i jednoznacznego napiętnowania czynów, które z natury
swojej godzą w samo jego serce.

5. Spowiedników proszę o jeszcze większą czujność wobec możliwych
prób podstępnego przystępowania do konfesjonału przez ludzi nie
tylko nieskłonnych do szczerego wyznawania swoich win, lecz także
dalekich od Kościoła i Chrystusa.

Jako pasterz Kościoła Płockiego, występując w obronie godności i
świętości sakramentów świętych, serdecznie zachęcam zarówno moich
drogich kapłanów, tak bliskie mi rodziny zakonne oraz umiłowanych
wiernych świeckich do gorącej modlitwy ekspiacyjnej za wszelkie
profanacje tychże znaków i narzędzi łaski, a także w intencji tych,
którzy – nie wiedząc, co czynią – oddają się w niewolę zła. Oby
miłosierny Pan raczył oświecić ich umysły światłem wiary.

Płock, dnia 21 września 2009 r.

Piotr Libera
Biskup Płocki


nowy.ekai.pl/media/szuflada/spowiedz.htm
No, wreszcie jakiś biskup sie ruszył z kanonami. Ciekawe, czy na
takiego dziennikarza artykuły Kodeksu karnego też by podziałały? Przeczytaj resztę postów z wątku





Temat: Niespotykane, niewiarygodne,kuriozalne..
Niespotykane, niewiarygodne,kuriozalne..
Sąd włoski ma orzec o istnieniu Jezusa


Paweł Szczerkowski 26-01-2006, ostatnia aktualizacja 26-01-2006 20:22

Przed sądem w niewielkim włoskim miasteczku Viterbo rusza w piątek niezwykły
proces - o istnienie Jezusa Chrystusa

Awantura w wiosce Bagnoregio pod Viterbo (nieopodal Rzymu) trwa od lat.
72-letni rolnik Luigi Cascioli zarzuca proboszczowi, 75-latkowi Enrico
Righiemu, że złamał dwa artykuły kodeksu karnego - o nadużywaniu wiary
publicznej (czyli oszukiwaniu społeczeństwa) i czerpaniu z tego korzyści
finansowych. Według Cascioliego to proces symboliczny, bo oskarżony jest cały
Kościół katolicki, który "wciska wiernym bajkę o życiu Chrystusa, budując na
tym prestiż i dobrobyt materialny".

Sprawa trafiła do prokuratury już w 2002 r., gdy rolnik znalazł w skrzynce na
listy broszurkę z parafii. Wojujący ateista i autor książki dowodzącej, że
postać Chrystusa została zmyślona, oburzył się, kiedy przeczytał, że dwa
tysiące lat temu żył Jezus, który był Synem Bożym, urodził się w Betlejem i
mieszkał w Nazarecie. Rolnik oskarżył proboszcza o oszustwo.

Prokuratorzy początkowo nie chcieli przyjąć pozwu, tłumacząc, że w sporze o
dogmaty wiary trudno mówić o przestępstwie. Cascioli nie poddał się jednak i
po trzech latach sędzia wszczął proces przeciwko księdzu, który musi
udowodnić, że nie kłamał, nauczając o życiu Jezusa.

Procesem emocjonuje się włoska prasa. Jej zdaniem jednak jest mało
prawdopodobne, by sąd uznał proboszcza za winnego, bo oznaczałoby to, że można
skazać każdego duchownego, nawet papieża. Wyrok ma zapaść za kilka tygodni.

Rozprawa zacznie się od powołania ekspertów od religii i starożytności, którzy
przekopią się przez źródła historyczne i pomogą w wydaniu orzeczenia. Dowody
przygotowuje też ksiądz Righi, który w parafialnym pisemku "Przebudzenie"
napisał, że nie posłuży się Ewangelią, lecz podejdzie do sprawy od strony
naukowej. Będzie m.in. powoływał się na teksty antyczne, także autorów
niechrześcijańskich, np. na "Starożytności żydowskie" historyka Józefa
Flawiusza z 93 r. n.e., gdzie Chrystus jest wspomniany w dwóch miejscach.
Flawiusz pisze m.in. o egzekucji w 62 r. "Jakuba, brata Jezusa, którego zwali
Chrystusem". O jego istnieniu pisze też słynny historyk rzymski Tacyt.

Sam Cascioli również nie wierzy, by "w katolickich Włoszech" ksiądz został
skazany. Zamierza więc przebrnąć przez wszystkie szczeble włoskiego wymiaru
sprawiedliwości, by móc założyć sprawę przed Europejskim Trybunałem Praw
Człowieka. Jest przekonany, że tam zasiadają sędziowie, którzy nie będą
uprzedzeni i wydadzą obiektywny wyrok.
===========================================================================

...coś takiego we Włoszech??? Przeniesione z forum Społeczeństwo -
Bez komentarza.
m Przeczytaj resztę postów z wątku





Temat: Były poseł PiS wyłudził z kasy Sejmu 138 tys. zł?
Były poseł PiS wyłudził z kasy Sejmu 138 tys. zł?
Wiadomość wydrukowana ze stron: wiadomosci.wp.pl


Były poseł PiS wyłudził z kasy Sejmu 138 tys. zł? 2007-11-06 (16:00)
(PAP)

Wszczęto śledztwo w sprawie wyłudzenia od Sejmu przez byłego posła
PiS Tomasza Markowskiego 138 tys. zł na koszty pobytu w stolicy,
które pobierał, choć jednocześnie był formalnie właścicielem
mieszkania w Warszawie.

O wszczęciu śledztwa przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie
poinformował dawny poseł SLD i SdPl Bogdan Lewandowski z Torunia,
który w połowie października, wkrótce po ujawnieniu całej sprawy
przez media, zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu przestępstwa.

Informację o śledztwie potwierdziła rzeczniczka prokuratury
Katarzyna Szeska.

"Jako obywatel, na którym spoczywa jedynie społeczny obowiązek
zawiadamiania o przestępstwie lub podejrzeniu jego popełnienia,
(...) oczekuję od organów ścigania natychmiastowej i zdecydowanej
reakcji na rozkradanie naszego majątku narodowego przy pomocy
dokumentów potwierdzających nieprawdę za aprobatą osób, które z
racji zajmowanego urzędu na działania takie przymykają oczy" - pisał
do prokuratury Lewandowski, który w ostatnich wyborach bez
powodzenia kandydował do Sejmu z listy LiD w okręgu toruńskim. Teraz
dostał on postanowienie prokuratury z 31 października o wszczęciu
śledztwa.

Podstawą śledztwa, prowadzonego na razie "w sprawie", są artykuły
Kodeksu karnego o poświadczeniu nieprawdy oraz oszustwie. Pierwszy
stanowi, że "funkcjonariusz publiczny, który poświadcza nieprawdę co
do okoliczności mającej znaczenie prawne, w celu osiągnięcia
korzyści majątkowej lub osobistej", podlega karze więzienia od 6
miesięcy do 8 lat. Taka sama grozi za "doprowadzenie innej osoby do
niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą
wprowadzenia jej w błąd".

Nie dziwię się, że postępowanie jest prowadzone. Kwota jest niemała,
więc trzeba to wyjaśnić - mówił Markowski. Dodał, że - wiedząc o
zawiadomieniu Lewandowskiego - sam zwrócił się do prokuratury, aby
go przesłuchała.



We wrześniu lokalne media w Bydgoszczy ujawniły, że ówczesny lider
PiS w Bydgoszczy i wiceszef klubu parlamentarnego PiS od sześciu lat
pobiera z kasy Sejmu comiesięczny dodatek 2 tys. zł na pokrycie
kosztów pobytu w Warszawie podczas prac w parlamencie. Jednocześnie
poseł jest jednak formalnie właścicielem mieszkania w stolicy, a pod
adresem stałego zameldowania w Bydgoszczy nie mieszka.

Wkrótce potem szef PiS, premier Jarosław Kaczyński zdecydował o
skreśleniu Markowskiego z listy wyborczej do Sejmu. Ponieważ
kampania prasowa przeciwko mnie zaczęła się nasilać, oddałem się do
dyspozycji premiera i on zdecydował, że dla dobra PiS w tym momencie
nie powinienem kandydować w wyborach - mówił wtedy Markowski.

Na konferencji prasowej Markowski powiedział, że warszawskie
mieszkanie jest na niego zapisane od 1986 r. wyłącznie formalnie,
gdyż faktycznie dysponuje nim dożywotnio jego ojciec. Zmiana
właściciela pozwoliła jego rodzicom uniknąć utraty lokalu, gdyż
ówczesne przepisy nie pozwalały na posiadanie więcej niż jednego
mieszkania przez jedną rodzinę. Po zdobyciu mandatu w 2001 r.
Markowski zameldował się w bydgoskim mieszkaniu sympatyczki PiS, ale
nie zamieszkał tam na stałe, gdyż wymagało remontu. Jak twierdzi,
chciał w ten sposób zaakcentować swe związki z Bydgoszczą, a
zamieszkiwał w lokalach wynajętych od osób prywatnych.

Mówił, że dysponuje dwiema opiniami prawnymi potwierdzającymi, że
nie dopuścił się nadużyć. Skądinąd wiem jednak, że jest i trzecia
opinia, w kancelarii Sejmu - dla mnie nieprzychylna - dodał
Markowski. Zapowiadał, że "jeśli ostatecznie okaże się, że dodatek
na mieszkanie w Warszawie pobierał niesłusznie", zwróci pieniądze do
kasy Sejmu.
Przeczytaj resztę postów z wątku



Temat: Szpital wygrał z sejmem
Szanowny Panie Prezydencie

Moja aktywność w walce ze zdemoralizowanymi urzędnikami i lekarzami
trwa już od 1989 roku.
W latach PRL-u wszystkie sprawy kończyły się na poziomie interwencji
partyjnej lub raczej braku tej interwencji.
Po roku 1989 zwiększyły się (teoretycznie) możliwości dostępu
poszkodowanych do sądów, z czego nagminnie korzystałem. Niestety prowadzono
wieloletnie procesy, które okazały się fikcją państwa prawa w całym znaczeniu
tego słowa.
Obojętnie, jaka frakcja polityczna znajdowała się u władzy, lub akurat
do niej doszła, to natychmiast zmieniała swój stosunek do źle funkcjonujących
nadal bolszewickich sądów, zapominając, że państwo, a przede wszystkim naród,
zginie bez sprawnego aparatu sprawiedliwości. Prawo może być nie doskonałe i
trzeba je zmieniać i naprawiać, nic to jednak nie da, gdy każdy sędzia będzie
je interpretował według własnego widzimisię.
Pęd do bogactwa i władzy zrobił z sędziego boga. Zasada była i jest
prosta, ja tobie to, a ty mi tamto, czyli korupcja w najlepszym wydaniu. Tym
sposobem Polska stała się krajem podziałów na tych, którzy mają coś do
zaoferowania i tych, którzy mają na to pracować i się nie wychylać. Takiego
porządku bardzo dokładnie pilnuje zdemoralizowana III władza. Zaczynając od
pilnowania swoich stanowisk i nie dopuszczania do przyjmowania na studia, a
następnie do zdobycia uprawnień i całkowicie blokując podjęcie pracy, III
władza utworzyła rodzinne korporacje wiecznych sędziów, wspomagane
zdemoralizowaną prokuraturą i policją. Pospolite przestępstwa popełniane przez
członków tej przestępczej organizacji dopiero teraz zostają wyciągane na
światło dzienne, jednak znajomość historii i własne doświadczenia, prowadzą do
wniosku, że przestępcy ci nigdy nie zostaną osądzeni.
Do współudziału w tym przestępstwie III władza wciągnęła lekarzy, a tym
szybko spodobało się bycie bogami i przekazywanie boskości swoim dzieciom.
Przyglądając się tym grupom każdej z osobna widać identyczny styl działania, te
same rodzinne korporacje, te same aspiracje do bezkarności i ten sam stopień
wywyższenia.
Walka z lekarzami czy z byle, jakim innym urzędnikiem nie ma żadnych
szans powodzenia, gdy zdemoralizowana III władza chroni tych przestępców.
Oczywiście nie odnosi się to do wszystkich sędziów, urzędników czy lekarzy,
jednak biorąc pod uwagę odpowiednie artykuły kodeksu karnego, to wielu z tych
czujących się za niewinnych i porządnych należałoby również uznać współwinnymi
popełnienia przestępstw.
Pan i pańska ekipa wielokrotnie zawiadamiana o przestępstwach nigdy nie
wykonała żadnego ruchu, by sprawdzić wiarygodność zawiadomień lub spowodować
poprawną drogę prawa.
To Pan jest główna przyczyna nieszczęść III RP i oskarżam Pana o
lekkomyślność i beztroskę. Oskarżam również o nędzę i wyniszczenie narodu.
Czas zakończyć tę farsę.
Przeczytaj resztę postów z wątku



Temat: ORZEKANIE W SPRAWACH O OBRAZĘ UCZUĆ - REFLEKSJA.
Krzysiu zgoda, ale..
Zgoda co do art.196 k.k. - powinien zostać usunięty z kodeksu. Jeżeli ktos
czuje się obrażony - powinien wystąpić z pozwem cywilnym. Ściganie kogokolwiek
za "obrazę" z urzędu jest gwałtem na regule umożliwiającej swobodną wypowiedź.

Ale Ks. Niedałtowski (obok oczywistej próby zepchnięcia odpowiedzialności z KK
na LPR) powiedział znacznie więcej na temat swobody wypowiedzi (artystycznej)
niż wielu "cywili". Ja nie mam złudzeń co do KK i jego funkcjonariuszy ale
wypowiedź Ks. N w momencie rozpętywania najostrzejszej nagonki na Nieznalską,
była zaskakująco wyważona.
Pozdr.
P.

Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

> Panowie,
> odnosne artykuly Kodeksu Karnego, wlacznie ze 196 sa zywcem, niemal,
zerzniete
> z K.K. obowiazujacego za komuny. Przedtem byly wartosci socjalistyczne a
> aktualnie sa wartosci chrzescijanskie, oraz uczucia religijne. Na dobra
sprawe,
>
> w oparciu o ten sam art. 196 k.k. mozna by posadzic niemal kazdego kto
> publicznie wypowiadal sie bedzie przeciwko obecnosci religii w panstwie
> polskim, oraz na kazdym kroku - kto protestowal bedzie przeciwko jej zwiazkom
z
>
> panstwem, czy to poprzez ideologie systemowa czy tez kase z kieszeni
podatnika.
> .
> Komuna takze deklarowala wolnosc slowa, prasy i zrzeszen ale w oparciu o te
> same artykuly (wlacznie ze 196) mozna bylo udupic kazdego kogo wskazali
palcem
> straznicy ideologii - politrucy. I udupiali jak tylko chcieli i kogo chcieli.
> Zwlaszcza art. 196 stoi w jawnej sprzecznosci z konstytucyjna gwarancja
> wlonosci slowa - i tu jest pies pogrzebany, a nie w tym, ze winien sedzia.
Ten,
>
> owszem, mogl sprawe olac gdyby byl odwazniejszy albo mniej sluzalczy. Nie w
tym
>
> rzecz, jako ze w sprawach wagi systemowej prawo nie moze pozostawiac az
takich
> luk i uzalezniac sprawiedliwosci od charakteru sedziego.
> .
> Te prawa, ze przypomne przerobiono odpowiednio z opresyjnych praw
> komunistycznych na wyrazne zadanie Kosciola katolickiego.
> .
> Ponadto juz nawet dzieci wiedza, ze czarnemu lepiej nie narazac sie czyli
> bezpieczniej jest byc nadgorliwym niz ryzykowac niezadowolenie rzeczywistych
> wladcow Polski. Ten sedzia z Gdanska nie stworzyl odnosnej atmosfery. On padl
> jedynie ofiara atmosfery dominacji katolickiego kleru w panstwie polskim.
> Bez wzgledu wiec na to czy ten ksiadz Niedaltowski wypowiedzial sie szczerze,
> czy tez nie - powiedzial nieprawde. To wlasnie Kosciol katolicki
odpowiedzialny
>
> jest za znany wyrok.
> .
> K.P.
Przeczytaj resztę postów z wątku



Temat: Mam cos dla ciebie,
Mam cos dla ciebie,

Jakiegoś geja poszturchali
prof. Monika Płatek*
2010-01-18, ostatnia aktualizacja 2010-01-15 17:51

Fot. Paweł Kozioł / Agencja Gazeta
Nasze prawo pomija uczucia pokrzywdzonych, ważny jest porządek społeczny
ZOBACZ TAKŻE

* Polska. To nie jest kraj dla uchodźców (01-07-09, 09:25)
* Na rasizm rady nie mamy (16-06-09, 00:00)
* Nasz polski rasizm powszedni (18-04-09, 01:00)
* Rasizm ma się dobrze (20-01-09, 01:00)

Paweł Smoleński: Na początku stycznia we Wrocławiu pobito dwóch czarnoskórych
Holendrów; jednego z nich nie po raz pierwszy. Uznał to za przejaw rasizmu i
trudno mu się dziwić. Niemal codziennie doświadcza rasistowskich zaczepek.

Prof. Monika Płatek: Przerabiam ze studentami eksperyment Zimbardo; na
uniwersytecie Stanforda studentów podzielono na "więźniów" i "strażników", a
eksperyment trzeba było przerwać po sześciu dniach, bo "strażnicy" dopuszczali
się coraz bardziej wyrafinowanych aktów upokarzania i dręczenia "więźniów". Co
to oznacza? Robimy to, na co mamy przyzwolenie, niekoniecznie wyrażane wprost,
wiedząc, że nasze zachowanie najpewniej ujdzie nam płazem, a co najmniej - nie
będziemy za nie potępiani.

Jeśli pobicie było wynikiem konfliktu, są na to artykuły kodeksu karnego: 155,
156, 157. Kowalski jest chroniony i koniec - nieważne, jaki ma kolor skóry,
jakiego jest pochodzenia, narodowości, jaką wyznaje religię. Ale w przypadku
czarnoskórego z Wrocławia możemy wnioskować, że żadnego konfliktu nie było.

Co to znaczy?

- Mówimy o przestępstwach wynikających z mowy nienawiści. Zostaje pobity albo
znieważony człowiek czarny, Rom lub Żyd, bo jest czarnym, Romem lub Żydem.

REKLAMY GOOGLE

* Samochody SEAT
Rabaty do 15.000zł. A Dodatkowo... Nowa Ibiza Passion od 42.990zł!
www.Seat.EuroMotor.pl
* Narodowy Test IQ
Rozwiąż test na iloraz inteligencji Sprawdź jaki uzyskasz wynik
www.protestiq.pl
* Wielcy Filozofowie T.1-25
Wyjątkowa Kolekcja Gazety Wyborczej i Wydawnictwa PWN. Nowość. Kup!
www.PWN.pl

Na rasistowskie ataki są w polskim prawie konkretne przepisy.

- Ale nie ma paragrafów, które określają inne cechy wyróżniające ofiarę:
orientację seksualną, sytuację społeczną i zdrowotną, stopień
niepełnosprawności, płeć, styl życia. Atak na niepełnosprawnego lub geja,
dlatego że to niepełnosprawny lub gej, też wynika z nienawiści. I zdarza się
znacznie częściej, niż nam się wydaje. Władza może tego jeszcze nie
dostrzegła, a może dostrzec nie chce. Ale w wielu krajach świata już się to
robi. Kategoria "innego" będzie coraz szersza.

Holender pobity we Wrocławiu żalił się, że na komisariacie był traktowany
inaczej niż biały.

- Przychodzi na policję pobity biały i nikt nie patrzy na jego kolor skóry;
będziemy uważać, że między Kowalskim a sprawcą wynikł jakiś spór, który
rozstrzygali pięściami. Wyobraźmy sobie jednak, że Kowalskiego pobito nie w
wyniku konfliktu, ale z bliżej niewiadomych przyczyn, cech, które go
charakteryzują. Wówczas może się spotkać z taką samą reakcją jak czarny.

W Polsce nie ma praktyki ścigania takich przestępstw w stopniu, który
oddawałby rozmiar zjawiska mowy nienawiści. Jest ono znacznie większe niż
liczba spraw, które kończą się w sądzie. Nie rozpoznajemy tych problemów,
wiemy o nich za mało. A niewiedza powoduje przyzwolenie na przestępstwa.

Dlaczego?

- Może w jakimś sensie podzielamy poglądy ludzi, którzy tak postępują, choć
nigdy się do tego nie przyznamy. Po wtóre - jest nam z tym wygodniej.

pierdla. Wolno pedalowi powiedziec,ze pedal. Pani prof. to chyba
precedens,nie? ))
wyborcza.pl/1,97863,7460316,Jakiegos_geja_poszturchali.html
Zło jest wynikiem frustracji. Atakujący chcą się poczuć ważniejsi, silniejsi,
działają w imię "celów patriotycznych", chcą być bardziej męscy, coś im się w
codziennym życiu nie udaje, więc szukają rekompensaty. Nie mają świadomości,
że nie udaje im się z powodu konkretnych decyzji, także politycznych. Mają
więc czarnego, Żyda, pedała, starca, kloszarda - emanację przyczyn, dla
których im się nie powodzi.

Przeczytaj resztę postów z wątku



Temat: Fwd: Inicjatywa Windows DNA 2000 - ile mozna stracic? (fwd)

W.P. Jacek Kijewski napisał


On Thu, 28 Sep 2000, Karol Wojtiuk wrote:

| Hm. Zebym nie byl goloslowny, to wysylam zalacznik: (tak do
smiechu...)

| Przepraszam, ze tak koszmarnie dlugie, no ale sam MS pisze, ze tekst
nie
| jest dlugi...

| No, cóż... Po Jacku tego bym się nie spodziewał ( a może spodziewać się
| powinienem?).

| Nic innego mi nie przychodzi do głowy jak tylko napisać w ten sposób:

| Misiu drogi.

Po pierwsze, nie jestem dla Ciebie misiu. Po drugie, o stratach pisze
firma MS. Ja _tylko zacytowalem.


Sorry, zakręciło mnie, przepraszam za drugie, za pierwsze tylko połowicznie.


| Za 5000 zł dostajesz 6 licencji na MSDN Universal Subscription, a to
oznacza
| przykładowo:
| a) 6 licencji na Visual Studio,
| b) 6 licencji na Office 2000 Premium,
| c) 6 licencji na Visio 2000 Enterprise,
| d) 6 licencji na BackOffice, SmallOffice itp,
| e) 6 licencji na serwery z serii 2000 (SQL Server, Exchange, itp),
| f) 6 licencji na Windows 2000 Advanced Server,
| g) oprócz tego 6 licencji na różnego rodzaju inne oprogramowanie w
różnych
| wersjach językowych (to jak byś chciał lokalizować swoje oprogramowanie)

Po trzecie, moja firma nie uzywa _zadnego_ z powyzszych produktow i uzywac
nie ma zamiaru, zatem czy kupie to z 10, czy 50% rabatem nie robi mi
_zadnej_ roznicy.


Pewnie przesadzam, ale to, że nie lubisz np. BMW wcale nie znaczy, że oferta
po 5000 zł za powiedzmy nową siedemsetkę nie jest kusząca. No chyba, że ty
wolisz jeździć rowerem, ale to już twój problem.
(By nie było żadnych dziwnych ataków, wcale nie twierdzę, że Windows to BMW,
a Linux to rower, ale po prostu takie gadki mnie powalają, zwłasza od
człowieka, który prawdopodobnie ma więcej niż jeden komputer do dyspozycji)
A jeśli chodzi o firmę, to sądzę że naprawdę warto wydać te pare złotych, by
na bieżąco wiedzieć co się dzieje po drugiej stronie muru.
Zwłaszcza że:
"Obecnie poszukujemy:
1) Programisty aplikacyjnego Windows - wymagana znajomość Delphi, SQL
(koniecznie), chętnie C/C++, mile widziana znajomość technologii
Client/Server i arkusza MS Excel. Praca w zespole."
Zgadnij jaka to firma poszukuje fachowca od Windows :). W porównaniu z
pensją dla dobrego programisty wydatek ~800 zł za licencję na MSDN Universal
można pominąć, a przynajmniej ma sie dla niego warsztat pracy.


| Ja uważam, że dzięki temu masz licencję prawie za darmo (ok 800 zł) za
| produkty, które są bardzo popularne na polskim rynku (choćby Win'95,
Win'98,
| Win NT 4.0, Win 2000), nie wspominając już o rozwiązaniach serwerowych
gdzie
| już cena licencji robi się śmiesznie mała. Choćby sam Visio Enterprise
| kosztuje normalnie ok 4 razy więcej. A przydatności Visio chyba nie
będziesz
| negował.

Oczywiscie. Visio jest do niczego nieprzydatne. W mojej firmie oczywiscie.
Otoz nie ma wersji na platforme Linux. Zatem to Visio mozna sobie o
kant... a niewazne...


No pewnie, można powiedzieć, że dla użytkownika telewizorów produkcji KRL-D
polskie programy są nieprzydatne bo nadają w innym systemie, normalnie
człowiek by zmienił telewizor na tzw. kompatybilny, albo przynajmniej by
kupił drugi (i tak tanio wychodzi). Twardziel jedzie do KRL-D.
A tak na boku, to Visio jest naprawdę przydatne i dla tego programu warto
nawet kupić parę komuterów i zainstalować na nich Windows. I proszę nie
sekuj wszystkiego co nie jest na platformę Linux, bo to jest czasem ważne,
czasem śmieszne, a czasem żałosne.


A ze nie dostrzegles komizmu w samej formie listu... no coz, uwarunkowania
kulturowe kaza mi ten list uwazac za smieszny. A spamowanie mojej skrzynki
przez MS kaze sie denerwowac.


Już przeprosiłem, rzeczywiście tytuł listu jest jednoznaczny.


| Jeżeli nadal uważasz, że na tym można stracić to podaj choć jeden
konkretny
| argument, a z przyjemnością Ci przytaknę.

to nie ja uwazam, to uwaza firma MS. Gdybys umial czytac (no coz,
chodzilem do dobrej podstawowki, i dobrego ogolniaka... uczyli mnie
rozumienia tekstow pisanych), to bys sobie ten mail darowal.


Patrz wyżej.


| PS.2 Nikt Ci nie zabrania porównywać SQL Server z innymi motorami. Ja
| przynajmniej porównywałem i mile mnie zaskakuje.

Owszem, zakazuje. Umowa licencyjna. Najwyrazniej zlamales prawo autorskie
i postanowienia tej umowy. Idz sie wyspowiadac i miej nadzieje, ze agenci
MIB... ops, przepraszam, BSA nie czytaja tej listy.


Chyba o ten cytat Ci chodzi:
"c.  Benchmark Testing.  You may not disclose the results of any benchmark
test of either the Server Software or Client Software to any third party
without Microsoft's prior written approval."

Co prawda anglistą nie jestem ale "not disclose" znaczy "nie ujawniać", "nie
wyjawiać", a nie przeprowadzać porównań. Dodatkowo jak pewnie zauważyłeś
"nie ujawnianie" nie jest bezwzględne. A w takim wypadku nie wiem czy
zastosowałeś szantaż, próbę wymuszenia, (itp, itd) na mnie. Jeżeli tak to ty
idź się wyspowiadać bo złamałeś prawo, a w szczególności naruszyłeś
odpowiednie artykuły kodeksu karnego :)

Jeśli przeczytałeś cały mój komentarz to już wiesz dlaczego za pierwsze
przeprosiłem połowicznie.

Przeczytaj resztę postów z wątku



Temat: Fwd: Inicjatywa Windows DNA 2000 - ile mozna stracic? (fwd)


On Sat, 30 Sep 2000, Karol Wojtiuk wrote:
| Po trzecie, moja firma nie uzywa _zadnego_ z powyzszych produktow i uzywac
| nie ma zamiaru, zatem czy kupie to z 10, czy 50% rabatem nie robi mi
| _zadnej_ roznicy.

Pewnie przesadzam, ale to, że nie lubisz np. BMW wcale nie znaczy, że oferta
po 5000 zł za powiedzmy nową siedemsetkę nie jest kusząca. No chyba, że ty
wolisz jeździć rowerem, ale to już twój problem.


no coz, jezeli ktos mi oferuje pensjonat w Mozambiku za 50% ceny, to moze
i jest to oferta kuszaca, ale ja akurat lubie chlodny klimat Finlandii ;)


(By nie było żadnych dziwnych ataków, wcale nie twierdzę, że Windows to BMW,
a Linux to rower, ale po prostu takie gadki mnie powalają, zwłasza od


(zeby nie bylo zadnych dziwnych atakow, wcale nie twierdze, ze MS bierze
wzory z systemu politycznego Mozambiku)...


człowieka, który prawdopodobnie ma więcej niż jeden komputer do dyspozycji)
A jeśli chodzi o firmę, to sądzę że naprawdę warto wydać te pare złotych, by
na bieżąco wiedzieć co się dzieje po drugiej stronie muru.
Zwłaszcza że:
"Obecnie poszukujemy:
1) Programisty aplikacyjnego Windows - wymagana znajomość Delphi, SQL
(koniecznie), chętnie C/C++, mile widziana znajomość technologii
Client/Server i arkusza MS Excel. Praca w zespole."
Zgadnij jaka to firma poszukuje fachowca od Windows :). W porównaniu z
pensją dla dobrego programisty wydatek ~800 zł za licencję na MSDN Universal
można pominąć, a przynajmniej ma sie dla niego warsztat pracy.


Drogi.. (nie, nie napisze misiu). Moja firma subskrubowala MSDN przez ok.
2 lata. Obecnie zarzucila.

Co do znajomosci Delphi: konserwujemy i rozwijamy 3 duze systemy, w
ktorych Delphi bylo uzyte. SQL, C++ - to nasze obecne projekty (no wiesz,
gcc, apache, php... integracja z Delphi, koniecznie integracja z
niektorymi modulami Delphi). Excel - w zasadzie uzywamy StarOffice, ale
chce, zeby czlowiek znal jakis makrojezyk.

800 zl za MSDN... to najnizszy poziom MSDN, dostajesz za to w zasadzie
materialy reklamowe i troche specyfikacji API....


| Oczywiscie. Visio jest do niczego nieprzydatne. W mojej firmie oczywiscie.
| Otoz nie ma wersji na platforme Linux. Zatem to Visio mozna sobie o
| kant... a niewazne...

No pewnie, można powiedzieć, że dla użytkownika telewizorów produkcji KRL-D
polskie programy są nieprzydatne bo nadają w innym systemie, normalnie
człowiek by zmienił telewizor na tzw. kompatybilny, albo przynajmniej by
kupił drugi (i tak tanio wychodzi). Twardziel jedzie do KRL-D.
A tak na boku, to Visio jest naprawdę przydatne i dla tego programu warto
nawet kupić parę komuterów i zainstalować na nich Windows. I proszę nie
sekuj wszystkiego co nie jest na platformę Linux, bo to jest czasem ważne,
czasem śmieszne, a czasem żałosne.


Moj drogi! Po pierwsze, u mnie w firmie jako corpority standard przyjeto
Linuksa. Ja przyjalem Linuksa. I staram sie nie rozwazac zakupu narzedzi
na platformy inne niz Linux. Poza tymi nieszczesnymi Delphi. Ktorych mam
serdecznie dosc, apropos.

Ergo, schematy DFD/ERT/OOT robimy w TCM... Wiesz, co to jest TCM? TCM to
taki tool linuksowy dla inzynierow softwareowych, cos jakby
dospecjalizowane VISIO. Tylko darmowe. Czasem przydaje sie DIA. TCM nie
jest idealem, ale w przeciwienstwie do SELECT CASE nie wypieprza sie trzy
razy dziennie kasujac wszelkie pliki projektu :(

Posiadajac w firmie 12 maszyn _nie bedacych serwerami_ nie zakupie jeszcze
kilku tylko po to, zeby chodzilo na nich VISIO. Dziwny poglad: VISIO jako
screensaver?

Po drugie: cena kilku tysiecy za ten caly chlam nie jest owego chlamu
warta. My nie uzywamy tego software'u, kupienie go po to, zeby pudelka
ladnie na polce wygladaly??? to juz wole kupic obraz sredniej klasy
malarza.

Po trzecie: oferujac systemy na platforme Linux bede sekowal wszystko, co
nie jest linuksowe. Bo to tak, jakbym klientom poslugujacym sie windowsami
oferowal emacsa na przyklad. Nasz windziany produkt, SOUL, dziala w swoim
srodowisku i nie potrzebuje MS SQLi, Visiow i MS Spinacza. Oferujemy to. A
co klient sobie kupi dodatkowo jako antywirusa, gre czy encyklopedie
multimedialna, to nie moj problem. Moze sobie nawet VISIO kupic...


| A ze nie dostrzegles komizmu w samej formie listu... no coz, uwarunkowania
| kulturowe kaza mi ten list uwazac za smieszny. A spamowanie mojej skrzynki
| przez MS kaze sie denerwowac.

Już przeprosiłem, rzeczywiście tytuł listu jest jednoznaczny.
| Owszem, zakazuje. Umowa licencyjna. Najwyrazniej zlamales prawo autorskie
| i postanowienia tej umowy. Idz sie wyspowiadac i miej nadzieje, ze agenci
| MIB... ops, przepraszam, BSA nie czytaja tej listy.

Chyba o ten cytat Ci chodzi:
"c.  Benchmark Testing.  You may not disclose the results of any benchmark
test of either the Server Software or Client Software to any third party
without Microsoft's prior written approval."

Co prawda anglistą nie jestem ale "not disclose" znaczy "nie ujawniać", "nie
wyjawiać", a nie przeprowadzać porównań. Dodatkowo jak pewnie zauważyłeś
"nie ujawnianie" nie jest bezwzględne. A w takim wypadku nie wiem czy
zastosowałeś szantaż, próbę wymuszenia, (itp, itd) na mnie. Jeżeli tak to ty
idź się wyspowiadać bo złamałeś prawo, a w szczególności naruszyłeś
odpowiednie artykuły kodeksu karnego :)


Otoz grozba powiadomienia odpowiednich organow prawa o zaistnialym
przestepstwie lub mozliwosci zaistnienia przestepstwa _nie jest_ grozba
bezprawna. Czytaj prawo tak, jak je napisali. Oraz licencje.

Oczywiscie nie mam zamiaru ulatwiac zycia BSA. Sam chetnie bym sie
zapoznal z benchtestami MS SQL... ale wiem, ze takie dane pochodzic beda z
przestepstwa, nie chce byc wspolwinny i _nie bede_ proponowal klientom MS
SQLa, zeby ich do kryminalu nie zapedzic. ;)

Natomiast widzisz: sa firmy takie i takie. Jak do fabryki samochodow
zaczniesz wysylac reklamy maszyn do produkcji lodow, to wyjdziesz na
idiote. Tak, jak wyszla pewna firma z Grzybowskiej.

Przeczytaj resztę postów z wątku



Temat: Obcokrajowców opine o Polsce - wyrażone przy kawie
Opine o Polsce
Gdyby jeden, drugi i dziesiaty kioskarz Ruchu sprzedajacy druki nienawisci
musial co rano zmywac namalowane mu w nocy na olejno np. godlo polskich
neonazistow, a potem biec do prokuratury skladac wyjasnienia - po paru
dniach sam by zwrocil caly naklad dostarczonego mu do sprzedazy "Szczerbca",
"Tylko Polski" i "Poznaj Zyda".

Czasem z oddali nasza Polske widac lepiej, czego dowiodl juz Jan Nowak
Jezioranski. Chodzimy sobie po polskich ulicach, przy ktorych stoja -
inaczej niz przed wojna - polskie kamienice, kupujemy ulubione gazety w
kioskach "Ruchu", polskiego narodowego kolportera, ktory mimo konkurencji
nadal ma pozycje dominujaca na rynku - i niewiele nas obchodzi, co ow "Ruch"
ma w swoich witrynach ponad to, co nas interesuje. A pewien Hindus
mieszkajacy w Londynie w ciagu tygodnia pobytu w naszym kraju dostrzegl to,
czego my dostrzegac nie chcemy, lub do czego przywyklismy.

Ow czlowiek to Sarabjit Singh, czlonek wladz miedzynarodowego osrodka
monitorowania rasizmu i neofaszyzmu "Searchlight" z siedziba w stolicy
Zjednoczonego Krolestwa. Przyjechal do Polski z okazji Europejskiego
Tygodnia Akcji Przeciwko Rasizmowi (14-21 marca) na zaproszenie
Stowarzyszenia "Nigdy Wiecej". Pochodzil po Warszawie, pozagladal do kioskow
hotelowych i ulicznych sprzedajacych prase i to co w nich zobaczyl, sklonilo
go do wydania ostrego oswiadczenia. Wyrazil w nim "ubolewanie w zwiazku z
faktem masowego rozpowszechniania przez ogolnopolska siec dystrybucji Ruch
S.A., jednoosobowa spolke Skarbu Panstwa, wydawnictw o charakterze
antysemickim i rasistowskim".

Tytulem przykladu wymienil takie tytuly jak "Tylko Polska" i "Szczerbiec" -
organ Narodowego Odrodzenia Polski, neonazistowskiej organizacji, ktora jest
polska ekspozytura miedzynarodowej struktury "Third Position", zakazanej w
wielu krajach Unii Europejskiej. "Polska jest krajem, ktory wiele ucierpial
z rak faszystow.

Wielka szkoda, ze wbrew przepisom prawa miedzynarodowego rzad polski
dopuszcza do propagowania faszyzmu i rasizmu za posrednictwem panstwowej
firmy Ruch" - stwierdza dalej w swym oswiadczeniu przedstawiciel
"Searchlight". To, ze Polska ucierpiala z rak faszystow musi nam przypominac
Hindus...

Chlopcy i dziewczeta z "Nigdy wiecej" wzieli sie po tym oswiadczeniu do
roboty i zaczeli zbierac pod petycja protestacyjna przeciwko temu
"haniebnemu procederowi" - zaadresowana wszelako do... zarzadu spolki Ruch
S.A. To tak, jakby prosic zlodzieja, by przestal krasc, zamiast zlozyc nan
doniesienie do policji albo prokuratury.
Skoro ta firma jest jednoosobowa spolka Skarbu Panstwa, to ma swego
wlasciciela, ktorym jest minister skarbu RP i to raczej on winien byc
adresatem tej petycji.
On bowiem powoluje Rade Nadzorcza, przed ktora jest odpowiedzialny zarzad i
ktora moze ow zarzad odwolac - lub wytlumaczyc mu, ze zle sie bawi. A zle
sie bawi od dawna. Na szeroka dostepnosc materialow rasistowskich w
publicznym obiegu zwracaly juz Polsce uwage Europejska Komisja przeciwko
Rasizmowi i Nietolerancji (ECRI) przy Radzie Europy oraz Komitet na rzecz
Eliminacji Dyskryminacji Rasowej (CERD) przy ONZ. Bez efektu.

W kioskach "Ruchu" nadal mozna kupic "prase" i "literature", ktora w
normalnych krajach albo jest zakazana, albo dostepna tylko w obiegu
niepublicznym, czyli w prenumeracie pocztowej lub kolportazu organizacyjnym.

Znam wiele kioskow (znak rozpoznawczy: w witrynie wylozony "Nasz Dziennik"),
ktore prowadza sprzedaz tak haniebnych broszur jak "Protokoly Medrcow
Syjonu", "Poznaj Zyda" czy "Dowcipy o Zydach" (przepisane lub zaadaptowane
z hitlerowskiego "Stuermera") i calej gamy literatury neonazistowskiej na
czele ze "Szczerbcem", gdzie w kazdym numerze mamy stylizowane swastyki i
znaki SS. Za same te znaki graficzne w takich np. Niemczech poszloby sie
siedziec. No ale my jestesmy demokratycznym panstwem prawa...

Co ciekawe, tych drukowanych gowien nie ma w prywatnych sieciach, w
salonikach prasowych "Kolportera" czy "In Medio", ani w dzialach prasowych
supermarketow (choc zdarzaja sie w "Empikach"), a to podobno sektor prywatny
nastawiony jest na zysk za wszelka cene. Ma jednak, widac, jakies poczucie
przyzwoitosci, a moze wazy tu zwykly strach przed ewentualnymi klopotami,
jakich moze przysporzyc ewentualne zainteresowanie odpowiednich sluzb
dystrybucja takich pozycji. Ani jednego ani drugiego nie wykazuje panstwowy
"Ruch": prezesi panstwowych koncernow z partyjnego nadania rzadko sie
wstydza - przykladem sluzyc moze pan Walczykowski, efemeryczny prezes
Orlenu, ktory za 17 (slownie siedemnascie) dni kierowania ta firma zazyczyl
sobie odprawy w kwocie 6 mln zl.

Jakies dwa lata temu mlodziezowka Ligi Polskich Rodzin podjela akcje
pikietowania i znaczenia rozowa farba kioskow, w ktorych sprzedawane sa
czasopisma erotyczne. Slala tez do prokuratury donosy na ich wlascicieli.
Efekt jest taki, ze p. Miron Maicki, prezes Ruch SA, wystosowal do kioskarzy
specjalny okolnik przypominajacy im stosowne artykuly kodeksu karnego
penalizujace szerzenie pornografii, a wiekszosc kioskow nie prowadzi juz
sprzedazy "pornoli".
Nie slyszalem, by podobna akcje ktos podjal wobec kioskow oferujacych
rasistowskie, nazistowskie i antysemickie druki. Moze byloby to bardziej
skuteczne niz pisanie petycji "na Berdyczow" - a na pewno bardziej
spektakularne: zaraz zlecialyby sie ekipy telewizyjne, zeby to pokazac.
Moze cos takiego powinna zainicjowac Polska Unia Studentow Zydowskich, moze
Grupa AntyNazistowska, moze wlasnie Stowarzyszenie "Nigdy Wiecej" albo
mlodziezowka Partii Demokratycznej? Przyklad lodzkiej "Kolorowej Tolerancji"
przekonuje, ze takie uliczne masowe malowania bywaja skuteczne. Gdyby jeden,
drugi i dziesiaty kioskarz Ruchu sprzedajacy druki nienawisci musial co rano
zmywac namalowany mu w nocy na olejno wyroznik, np. "znak runiczny"
stanowiacy godlo polskich neonazistow, a potem biec do prokuratury skladac
wyjasnienia - po paru dniach sam by zwrocil caly naklad dostarczonego mu do
sprzedazy "Szczerbca", "Tylko Polski", "Poznaj Zyda" i innych tego typu
gowien. A prezes Ruchu wydalby nowy okolnik.
Tak mi sie wydaje, choc stuprocentowej pewnosci oczywiscie nie mam.
Przeczytaj resztę postów z wątku



Strona 2 z 2 • Zostało znalezionych 71 wyników • 1, 2

Aussie Dream

Designed By Royalty-Free.Org